Archiwa tagu: World Cup 1994

World Cup 1994. Hiszpania – Korea Południowa 2:2 w cieniu OJ Simpsona

June 17th, 1994 - film dokumentalny ESPN
June 17th, 1994 – film dokumentalny ESPN

Większego pecha ten mecz nie mógł mieć.

O ile bowiem na spotkanie Niemcy – Boliwia, to zaraz po ceremonii otwarcia, gdzie przecież byli Oprah, Diana Ross Bill Clinton, przeciętny Amerykanin może i zerknął, to potem nic innego nie miało znaczenia. Nie miał go ani golfowy US Open, ani Puchar Stanleya dla hokeistów NY Rangers, ani nawet finał NBA między NY Knicks i Houston Rockets. Nawet transmisja z finału najlepszej koszykarskiej ligi świata była przerywana przez stację NBC, by relacjonować ucieczkę OJ Simpsona. Drugi mecz piłkarskiego mundialu, Hiszpanii z Koreą Południową, ten cały dziwny soccer, zwykłego zjadacza hamburgerów nie obchodził wcale.

Nagromadzenie sportowych wydarzeń z 17 czerwca 1994 roku i usunięcie ich w cień przez sprawę OJ-a świetnie pokazuje dokument ESPN. Film June 17th, 1994 nie zawiera żadnych komentarzy, to tak naprawdę fragmenty programów telewizyjnych z tego dnia.

Przy części urywków mamy podane godziny:

  • 8.23 – OJ wyjeżdża z domu – o godzinie 11 ma być na policji, ale nie dociera na komisariat,
  • 12.47 – ceremonia otwarcia World Cup 1994,
  • 13.55 – policja  wyznacza nagrodę za pomoc w zatrzymaniu OJ – od tego momentu telewizje pokazują pościg niemal non stop, nad autostradą po której ucieka Ford Bronco, lata dziewięć helikopterów z kamerami,
  • 17.07 – Robert Shapiro na konferencji prasowej apeluje do przyjaciela o poddanie się, a Robert Kardashian odczytuje list, który OJ miał zostawić w domu,
  • ok. godz. 20 – OJ Simpson podjeżdża pod swój dom w asyście policji.

O ile dobrze liczę, mecz Hiszpania – Korea Południowa zaczynał się o godz. 17.30 tamtego czasu, czyli między konferencją Shapiro i Kardashiana a poddaniem się Simpsona. Ile osób w Stanach oglądało w tv cztery gole w Dallas?

Nadmiernym optymistą był Dariusz Wołowski w swojej korespondencji dla Wyborczej, który pisał:

tuż po zakończeniu transmisji ze spotkania Hiszpania – Korea przez kilka godzin miliony telewidzów w USA oglądały na żywo sceny ujęcia O.J. Simpsona, słynnego zawodnika futbolu amerykańskiego, który jest oskarżony o zamordowanie swojej byłej żony i jej przyjaciela.

„Tuż po transmisji”? Pościg oglądało 95 milionów osób (reszta Amerykanów prawdopodobnie była na wiaduktach przy autostradzie), śmiem więc wątpić, że przerwali oni śledzenie go, by zobaczyć drugi mecz World Cup 1994.

Wątpliwości nie pozostawia zresztą korespondencja wysłannika Przeglądu Sportowego, Janusza Basałaja:

W sobotę rano zostałem dobity przez niecnych Amerykanów. Oto nie oglądałem meczu Hiszpania – Korea Południowa. Obudziłem się o czwartej rano (różnica czasu niech będzie przeklęta!), sięgam po pilota i biegam po kanałach: może gdzieś dadzą skrót? Sportowa stacja ESPN, owszem, dawała sporo o OJ Simpsonie (wszystkie inne stacje od kilku dni robią z tego cały czas czołówkę). Później był baseball, golf, wyścigi konne, coś jeszcze i dopiero krótko, króciutko podano wyniki piątkowych spotkań, prezentując tylko trzy bramki z meczu Hiszpanów z (tymi lepszymi) Koreańczykami. Po dwóch godzinach dowiedziałem się, jaki był wynik meczu o punkty w mistrzostwach świata! Zrozumiałem dobrze: Ameryka nie myśli dać się zwariować europejskim sportem nr 1. Zrobiła i tak łaskę, że zaprosiła najlepszych piłkarzy świata do siebie. Jak mawiał pewien słowacki dziennikarz: „To ne je futbalowa kraina…”.

Amerykanie lubią żyć w swoim świecie, ich prawo, natomiast, ci kibice, którzy bój Hiszpanów z Koreańczykami tak jak Janusz Basałaj przegapili (zwłaszcza drugą połowę) mieli czego żałować.

Hiszpania czerwona kartkami Zubizaretty i Nadala i ze wstydu

Prezes Realu Madryt wymagał od reprezentacji Hiszpanii zwycięstwa co najmniej 5:0, również sami piłkarze drużyny Javiera Clemente nie bawili się w konwenanse i bez ceregieli zapowiadali wysokie zwycięstwo.  Mowa była o Korei, która na Mondiale 90 była beznadziejna, z Meksyku dała się zapamiętać głównie kopaniem Maradony i innych Argentyńczyków, a na sam World Cup 1994 pojechała tylko dzięki Irakowi, który na 12 sekund przed końcem, golem Jaffara Omrana na 2:2, zabrał Japonii awans.

Irak – Japonia 2:2 – wynik pozbawił Japonię startu w World Cup 1994

Owszem, Miguel Angel Nadal wyleciał z boiska już w 25. minucie, bo sfaulował od tyłu wychodzącego na czystą pozycję Ko Jeong Woona. Ale ten wariant – grania w dziesiątkę przez większość meczu – Hiszpanie akurat mieli przetrenowany. W meczu o awans na World Cup 1994, z Danią, Andoni Zubizaretta po faulu na Michaelu Laudrupie obejrzał czerwoną kartkę już w 10. minucie. Tamten mecz Hiszpanie wygrali po golu Fernando Hierro, a przecież gdzie Koreańczykom do duńskich mistrzów Europy z 1992 roku.

Do końca meczu z Danią i w mundialowej premierze, hiszpańskiej bramki strzegł więc Santiago Canizares, ale obsada bramki nie wydawała się problemem. Można mieć przekonanie graniczące z pewnością, że Hiszpanie Koreańczyków zwyczajnie zlekceważyli, gdy na początku drugiej połowy strzelili im dwa gole (przy okazji runął mit wspaniałej, zdyscyplinowanej koreańskiej obrony, która w eliminacjach biła rekord minut bez straty gola).  Pamiętam, gdy wtedy, w dzieciństwie, oglądałem skrót tego meczu na Eurosporcie i nie mogłem uwierzyć, że najpierw – po fartownym rzucie wolnym i rykoszecie od Minambresa – kontaktowego gola strzelił Hong Myung Bo, a na 2:2 wyrównał Seo Jung Won. To była sensacja.

Sensacja zupełnie inna niż ta w 2002 roku, gdy Korea Południowa – ostatniego karnego strzelał ten sam Hong Myung Bo! – przy pomocy sędziego, mimo dwóch prawidłowych goli Hiszpanów, wyeliminowała ich i awansowała do półfinału mistrzostw świata.

B.

World Cup 1994. Ceremonia otwarcia i Niemcy – Boliwia 1:0: Diana Ross nie strzela karnego, Etcheverry wchodzi i schodzi

World Cup 1994 - ceremonia otwarcia na okładce tygodnika Piłka Nożna
World Cup 1994 – ceremonia otwarcia na okładce tygodnika Piłka Nożna

Z otwarcia mistrzostw świata w USA mam tylko mgliste przebitki, pewien jestem co najwyżej tego, że jako niespełna siedmiolatek nie byłem w stanie usiedzieć przed telewizorem na całym meczu Niemcy – Boliwia, a czas do zdobycia pierwszego gola turnieju (Klinsmann po błędzie obrony) dłużył mi się jak debiut w przedszkolu do powrotu rodziców. A jednak, mimo trudnych początków, pokochałem ten turniej – i cały ten sport – tak, jak tylko umiałem. Trudne początki to nie tylko mało widowiskowy – zwłaszcza jak na standardy przedszkolaka – mecz otwarcia, ale przede wszystkim trudność w postaci meczów rozgrywanych o późnych porach, często w środku nocy. Stałym rytuałem stało się więc oglądanie porannego programu ze skrótami na Eurosporcie. Z terminarzem z To & Owo do uzupełniania wyników i Encyklopedią Piłkarską Fuji pod pachą poznawałem kolejnych piłkarzy (wszyscy byli dla mnie nowi, bo jedyny, którego kojarzyłem – Ruud Gullit – na turnieju nie wystąpił, czym złamał mi serce) i porównywałem, czy w rzeczywistości wyglądają  tak, jak na zdjęciu (problem był z Hiszpanem Caminero, który tu miał bródkę, a tu nie – trudno mi było znieść ten brak zgodności).

World Cup 1994 - Encyklopedia Piłkarska Fuji (tom 10.)
World Cup 1994 – Encyklopedia Piłkarska Fuji (tom 10.)

Amerykańska ceremonia otwarcia World Cup

„Zespoły artystyczne miały tylko po 10 sekund na zaprezentowania tańca charakterystycznego dla każdego z 24 krajów uczestniczących w imprezie. Gdyby na podstawie tej prezentacji oceniano szanse poszczególnych drużyn, do finału powinni dotrzeć piłkarze Arabii Saudyjskiej – z takim ogniem saudyjscy tancerze wykonali taniec z szablami” – tak Marek Wielgus w swoim albumie World Cup 1994 opisuje część artystyczną ceremonii otwarcia. Choćby jednak tancerze połykali owe szable i tak znaleźliby się w cieniu Diany Ross, która oprócz wykonania piosenki, miała też wykonać rzut karny. Jej strzał był na tyle niecelny, że bramka aż rozpadła się z żałości.

Marek Wielgus: „Ceremonia przebiegała w iście amerykańskim tempie. Prezydent Joao Havelange mógł zaledwie wygłosić oficjalną formułę otwierającą mistrzowski turniej. Organizatorzy mieli nawet pretensje do prezydenta Billa Clintona, że o kilkadziesiąt sekund przekroczył limit czasu”.

17 czerwca 1994 roku na stadionie Soldier Field, Bill Clinton powiedział: – Piłka nożna jest uniwersalnym językiem, którym możemy porozumiewać się wszyscy.

W TVP za głos tłumaczący Billa Clintona robił Andrzej Zydorowicz i brzmi to naprawdę ciekawie.

Boliwia 1994. Mądry Azkargorta, niemądry Etcheverry

– Przepraszam moich rodaków, przepraszam moją ojczyznę – wyrzucił z siebie po meczu Marco Etcheverry. Nie grał od listopada 1993 roku po groźnej kontuzji, głód piłki musiał mieć potężny, niestety zaspokoił go atakiem na Lothara Matthausa.

Trener Xabier Azkargorta krótko przed meczem mówił, że szykuje lidera swojego zespołu na mecze z Koreą Południową i Hiszpanią. Frustracją szkoleniowca związaną z porażką i pauzą, na którą Etcheverry sam siebie skazał, trzeba tłumaczyć jego słowa po meczu: – Nie wiedziałem, za co Marco dostał czerwoną kartkę, ale wiem, że sędziowie często gwiżdżą przeciwko maluczkim.

Bask Xabier Azkargorta przed wyjazdem do Boliwii trenował Espanyol Barcelona, Real Valladoid, Sevillę i Tenerife. Tak naprawdę, gdy Boliwijczycy zaczęli go namawiać do emigracji – najpierw (nieskutecznie) klub Bolivar, potem federacja – wykonywał już inny fach. W Barcelonie był lekarzem sportowym. Po miesięcznych namowach uznał, że uleczy reprezentację Boliwii.

Okoliczności ku temu miał niezwykłe, bo przez spór boliwijskich piłkarzy z federacją, na początku 1993 roku zawieszone były rozgrywki ligowe. Azkargorta grał więc mecze towarzyskie na potęgę i szlifował ustawienie 1-4-5-1. – Dostrzegłem wielu zawodników o nadzwyczajnych umiejętnościach technicznych, niestety, nie znających pojęć dyscypliny i kultury taktycznej. Gdy popatrzyłem na premierowy, pod moją kuratelą, mecz reprezentacji, uderzał chaos w sposobie konstruowania w sposobie konstruowania akcji, ustawiania się na boisku, współdziałania. Każdy grał bardziej dla siebie niż dla zespołu.

Xabier Azkargorta – trener Boliwii w 1994 roku

Hiszpański korespondent Tomas Gausch, cytowany przez Grzegorza Stańskiego w „Fuji”, tak opisuje fetę po awansie Boliwii na mundial w USA: „Boliwijczycy pragną przeistoczyć Azkargortę w Mesjasza. Kobiety ustawiają się w potężnej kolejce, by całować jego dłonie. Niektóre wysuwają mu przed siebie małe dzieci, by je tylko dotknął. Mer La Paz wystąpił z wnioskiem, aby nadać mu obywatelstwo drugiej ojczyzny. – Nie potrzebuję waszego paszportu, aby czuć się Boliwijczykiem – odparł Bask”.

Xabier Azkargorta w 1994 roku miał 40 lat i był najmłodszym spośród trenerów na mundialu w USA. Umówmy się, że wąsy go raczej postarzały.

Marco Etcheverry strzelał w eliminacjach, Jurgen Klinsmann w finałach

Marco Etcheverry (Boliwia)

Podczas meczów na wysokościach w Boliwii przeciwników zatykało, a gospodarze wykańczali ich w ostatnich sekundach. Boliwia pokonała w ten sposób choćby 2:0 Brazylię, strzelając gole w 88. i 89. minucie. W Andach przegrał też Urugwaj, Ekwador i Wenezuela.

Etcheverry błyszczał.

Przekonywał też: – 3600 metrów nie wyjaśnia dogłębnie naszej przewagi. Różnica między drużyną Boliwii wczorajsza i dzisiejszą polega na tym, że teraz przystępujemy do meczów bez kompleksów. Kiedyś nikła przegrana, strata jednego gola, były dla nas szczęściem. Od początku ery Azkargorty nie boimy się najlepszych.

Widocznie, strata gola z Niemcami sprawiły, że Etcheverry na mistrzostwach świata się nie zaaklimatyzował. Jeden z kilku najlepszych, o ile nie najlepszy boliwijski piłkarz w historii, praktycznie na całym świecie jest kojarzony z tym jednym głupim faulem zakończonym czerwoną kartką. Inne skojarzenia musi budzić tylko w Boliwii i – paradoksalnie – w Stanach Zjednoczonych, gdzie po starcie ligi MLS był wielką gwiazdą DC United.

A Niemcy? Jak to Niemcy, wygrali 1:0, choć sam strzelec gola, Juergen Klinsmann, przyznał, że zagrali kiepsko. Napastnik wykorzystał błąd obrony i bramkarza Carlosa Trucco, który przed mundialem opowiadał, jakim wzorem dla niego był Rene Higuita. To wyjście z bramki, faktycznie, było w stylu nieudanych eskapad Kolumbijczyka.

B.