Archiwa tagu: Boliwia

World Cup 1994. Ceremonia otwarcia i Niemcy – Boliwia 1:0: Diana Ross nie strzela karnego, Etcheverry wchodzi i schodzi

World Cup 1994 - ceremonia otwarcia na okładce tygodnika Piłka Nożna
World Cup 1994 – ceremonia otwarcia na okładce tygodnika Piłka Nożna

Z otwarcia mistrzostw świata w USA mam tylko mgliste przebitki, pewien jestem co najwyżej tego, że jako niespełna siedmiolatek nie byłem w stanie usiedzieć przed telewizorem na całym meczu Niemcy – Boliwia, a czas do zdobycia pierwszego gola turnieju (Klinsmann po błędzie obrony) dłużył mi się jak debiut w przedszkolu do powrotu rodziców. A jednak, mimo trudnych początków, pokochałem ten turniej – i cały ten sport – tak, jak tylko umiałem. Trudne początki to nie tylko mało widowiskowy – zwłaszcza jak na standardy przedszkolaka – mecz otwarcia, ale przede wszystkim trudność w postaci meczów rozgrywanych o późnych porach, często w środku nocy. Stałym rytuałem stało się więc oglądanie porannego programu ze skrótami na Eurosporcie. Z terminarzem z To & Owo do uzupełniania wyników i Encyklopedią Piłkarską Fuji pod pachą poznawałem kolejnych piłkarzy (wszyscy byli dla mnie nowi, bo jedyny, którego kojarzyłem – Ruud Gullit – na turnieju nie wystąpił, czym złamał mi serce) i porównywałem, czy w rzeczywistości wyglądają  tak, jak na zdjęciu (problem był z Hiszpanem Caminero, który tu miał bródkę, a tu nie – trudno mi było znieść ten brak zgodności).

World Cup 1994 - Encyklopedia Piłkarska Fuji (tom 10.)
World Cup 1994 – Encyklopedia Piłkarska Fuji (tom 10.)

Amerykańska ceremonia otwarcia World Cup

„Zespoły artystyczne miały tylko po 10 sekund na zaprezentowania tańca charakterystycznego dla każdego z 24 krajów uczestniczących w imprezie. Gdyby na podstawie tej prezentacji oceniano szanse poszczególnych drużyn, do finału powinni dotrzeć piłkarze Arabii Saudyjskiej – z takim ogniem saudyjscy tancerze wykonali taniec z szablami” – tak Marek Wielgus w swoim albumie World Cup 1994 opisuje część artystyczną ceremonii otwarcia. Choćby jednak tancerze połykali owe szable i tak znaleźliby się w cieniu Diany Ross, która oprócz wykonania piosenki, miała też wykonać rzut karny. Jej strzał był na tyle niecelny, że bramka aż rozpadła się z żałości.

Marek Wielgus: „Ceremonia przebiegała w iście amerykańskim tempie. Prezydent Joao Havelange mógł zaledwie wygłosić oficjalną formułę otwierającą mistrzowski turniej. Organizatorzy mieli nawet pretensje do prezydenta Billa Clintona, że o kilkadziesiąt sekund przekroczył limit czasu”.

17 czerwca 1994 roku na stadionie Soldier Field, Bill Clinton powiedział: – Piłka nożna jest uniwersalnym językiem, którym możemy porozumiewać się wszyscy.

W TVP za głos tłumaczący Billa Clintona robił Andrzej Zydorowicz i brzmi to naprawdę ciekawie.

Boliwia 1994. Mądry Azkargorta, niemądry Etcheverry

– Przepraszam moich rodaków, przepraszam moją ojczyznę – wyrzucił z siebie po meczu Marco Etcheverry. Nie grał od listopada 1993 roku po groźnej kontuzji, głód piłki musiał mieć potężny, niestety zaspokoił go atakiem na Lothara Matthausa.

Trener Xabier Azkargorta krótko przed meczem mówił, że szykuje lidera swojego zespołu na mecze z Koreą Południową i Hiszpanią. Frustracją szkoleniowca związaną z porażką i pauzą, na którą Etcheverry sam siebie skazał, trzeba tłumaczyć jego słowa po meczu: – Nie wiedziałem, za co Marco dostał czerwoną kartkę, ale wiem, że sędziowie często gwiżdżą przeciwko maluczkim.

Bask Xabier Azkargorta przed wyjazdem do Boliwii trenował Espanyol Barcelona, Real Valladoid, Sevillę i Tenerife. Tak naprawdę, gdy Boliwijczycy zaczęli go namawiać do emigracji – najpierw (nieskutecznie) klub Bolivar, potem federacja – wykonywał już inny fach. W Barcelonie był lekarzem sportowym. Po miesięcznych namowach uznał, że uleczy reprezentację Boliwii.

Okoliczności ku temu miał niezwykłe, bo przez spór boliwijskich piłkarzy z federacją, na początku 1993 roku zawieszone były rozgrywki ligowe. Azkargorta grał więc mecze towarzyskie na potęgę i szlifował ustawienie 1-4-5-1. – Dostrzegłem wielu zawodników o nadzwyczajnych umiejętnościach technicznych, niestety, nie znających pojęć dyscypliny i kultury taktycznej. Gdy popatrzyłem na premierowy, pod moją kuratelą, mecz reprezentacji, uderzał chaos w sposobie konstruowania w sposobie konstruowania akcji, ustawiania się na boisku, współdziałania. Każdy grał bardziej dla siebie niż dla zespołu.

Xabier Azkargorta – trener Boliwii w 1994 roku

Hiszpański korespondent Tomas Gausch, cytowany przez Grzegorza Stańskiego w „Fuji”, tak opisuje fetę po awansie Boliwii na mundial w USA: „Boliwijczycy pragną przeistoczyć Azkargortę w Mesjasza. Kobiety ustawiają się w potężnej kolejce, by całować jego dłonie. Niektóre wysuwają mu przed siebie małe dzieci, by je tylko dotknął. Mer La Paz wystąpił z wnioskiem, aby nadać mu obywatelstwo drugiej ojczyzny. – Nie potrzebuję waszego paszportu, aby czuć się Boliwijczykiem – odparł Bask”.

Xabier Azkargorta w 1994 roku miał 40 lat i był najmłodszym spośród trenerów na mundialu w USA. Umówmy się, że wąsy go raczej postarzały.

Marco Etcheverry strzelał w eliminacjach, Jurgen Klinsmann w finałach

Marco Etcheverry (Boliwia)

Podczas meczów na wysokościach w Boliwii przeciwników zatykało, a gospodarze wykańczali ich w ostatnich sekundach. Boliwia pokonała w ten sposób choćby 2:0 Brazylię, strzelając gole w 88. i 89. minucie. W Andach przegrał też Urugwaj, Ekwador i Wenezuela.

Etcheverry błyszczał.

Przekonywał też: – 3600 metrów nie wyjaśnia dogłębnie naszej przewagi. Różnica między drużyną Boliwii wczorajsza i dzisiejszą polega na tym, że teraz przystępujemy do meczów bez kompleksów. Kiedyś nikła przegrana, strata jednego gola, były dla nas szczęściem. Od początku ery Azkargorty nie boimy się najlepszych.

Widocznie, strata gola z Niemcami sprawiły, że Etcheverry na mistrzostwach świata się nie zaaklimatyzował. Jeden z kilku najlepszych, o ile nie najlepszy boliwijski piłkarz w historii, praktycznie na całym świecie jest kojarzony z tym jednym głupim faulem zakończonym czerwoną kartką. Inne skojarzenia musi budzić tylko w Boliwii i – paradoksalnie – w Stanach Zjednoczonych, gdzie po starcie ligi MLS był wielką gwiazdą DC United.

A Niemcy? Jak to Niemcy, wygrali 1:0, choć sam strzelec gola, Juergen Klinsmann, przyznał, że zagrali kiepsko. Napastnik wykorzystał błąd obrony i bramkarza Carlosa Trucco, który przed mundialem opowiadał, jakim wzorem dla niego był Rene Higuita. To wyjście z bramki, faktycznie, było w stylu nieudanych eskapad Kolumbijczyka.

B.