Archiwum kategorii: po afrykańsku

Puchar Narodów Afryki 2017. Szamani w akcji: gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka

afcon

Ta myśl chodziła za mną od dawna, ale na Pucharze Narodów Afryki wybrzmiewa z siłą dęcia w wuwuzelę. Parafrazując znane stwierdzenie Jonathana Wilsona, że gole są przeceniane, będę się upierał: strzały w słupek i w poprzeczkę są niedoceniane. Pamięta się nieliczne z nich, jak – tam dośrodkowanie już na pole karne, wprost na głowy Brazylijczyków, tuż przed pole karne, Karaś, bomba i poprzeczka z czołówki magazynu Gol. A przecież mówimy o sytuacjach, gdy od gola dzielą centymetry. Historia futbolu, a już na pewno historia Pucharu Narodów Afryki 2017 mogła wyglądać zupełnie inaczej, gdyby piłka te kilka razy trafiła nie w aluminium, a do siatki.

O słynnych rzutach karnych (pozdrawiamy Sadio Mane za strzał w konkursie Senegal – Kamerun), Henryku Kasperczaku i znajomych półfinalistach z polskiej ligi (przy okazji: Burkina Faso też miała swoją poprzeczkę między golem Bance a Nakoulmy) innym razem. Teraz weźmy za motto słowa piosenki Kazika – Plamy na słońcu:

Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka

Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka

Gdyby – to najczęstsze słowo polskie.

Gdyby nie słupek, Demokratyczna Republika Konga już w siódmej minucie prowadziłaby w ćwierćfinale z Ghaną. Inaczej – gdyby w miejscu Mbokaniego był średnio rozgarnięty przedszkolak, byłoby 1:0. Kapitan reprezentacji DRK chybił haniebnie. Ale słowa Kazika przydają nam się też dalej, bo z sobie wiadomych powodów Lomalisa przewrócił – co prawda nie się, a Atsu. Ale że zrobił to w polu karnym, zwycięską jedenastkę wykorzystał Andre Ayew. Tu mamy braterski akcent, bo wcześniej trafił Jordan Ayew, a ten festiwal rodzeństwa przedzielił pięknym uderzeniem Mpoku i naszą ulubioną cieszynką bramkarz Matampi. A wszystko to w kwadrans!

Gdyby nie poprzeczka, Mbark Mboussoufa byłby bohaterem Maroka, bo jego strzał niechybnie dałby zwycięstwo nad średnim tego dnia Egiptem. A tak, na trzy minuty przed końcem meczu cieszono się pod piramidami.

Mboussoufa strzały w poprzeczkę wręcz kolekcjonuje, bo ma też jeden na koncie ze spotkania z Wybrzeżem Kości Słoniowej.


D.R. Congo 1 – 0 Morocco Goal and Short… przez GoalReplay

Równie mocno musi sobie pluć w brodę Denis Bouanga z Gabonu – o ile strzał w poprzeczkę przy 0:0 z Burkina Faso (skończyło się 1:1) to temat, który można było jeszcze nadrobić…


Denis Bouanga hits the crossbar for Gabon vs… przez GoalReplay

to przecież ten sam gość obił słupek w 94. minucie ostatniego meczu gospodarzy z Kamerunem. Strzał, który zamiast euforii dał Gabończykom rozpacz.

Gdyby nie słupek najpiękniejszego gola turnieju miałby na koncie Khama Billiat z Zimbabwe (przy 0:0 z Algierią),

a gdyby nie poprzeczka – do kącika rzutów wolnych trafiłby Marokańczyk Fajr (przy 0:0 z Wybrzeżem Kości Słoniowej)


Morocco 1 – 0 Ivory Coast All Goals and Short… przez GoalReplay

zaś Senegalczycy wspominaliby strzał, który oddał Ismailla Sarr (przy 2:0 Senegalu z Tunezją).

Zresztą, we wspominanym meczu z Zimbabwe tę samą poprzeczkę obił Algierczyk Bensebaini, a krótko potem obrońca Muroiwa. Byłby to pierwszy jaki kojarzę samobój strzelony kolanem, po przelobowaniu bramkarza.


Algeria 2 – 2 Zimbabwe All Goals and Highlights… przez GoalReplay

Podobnego fuksa miał też Kara Mbodji w tymże meczu Senegal – Tunezja (przy 2:0).


Tunisia 0 – 2 Senegal All Goals and Highlights… przez GoalReplay

a kolejny raz słupek stanął na drodze Tunezyjczykom (konkretnie – Khenissiemu) wtedy, gdy chcieli do pięciu wyśrubować rekordową jak na ten turniej liczbę goli w meczu z Zimbabwe.

Wszystko wskazuje na to, że szamani na Pucharze Narodów Afryki 2017 walkę na czary i amulety broniące bramek przenieśli na mistrzowski poziom. Czekamy więc już tylko na podobny kunszt u piłkarzy.

B.

Puchar Narodów Afryki 2017. 10 mgnień finału fazy grupowej

Gwiazda: Junior Kabananga

kabanangaJunior Kabananga i jego fryzura nie pozwalają o sobie zapomnieć. Atakujący DR Konga w każdym meczu fazy grupowej strzelał gola, a jeśli zastanawiacie się, gdzie już widzieliście tego gościa, to – niektórym może być trudno uwierzyć – była to Liga Mistrzów 2015/2016 i Liga Europejska 2016/2017. W dwunastu meczach obu tych rozgrywek dla FK Astana zdobył jednego, mocno absurdalnego gola przeciw Olympiakosowi Pireus. Syn starego Kabanangi do Kazachstanu trafił przez Turcję (Karabukspor) i przede wszystkim Belgię. Zaczynał w Anderlechcie (jeden gol w pięciu ligowych meczach), potem był Germinal Beerschot, Roeselare i Cercle Brugge.

Mistrzowie Afryki od ściany do ściany

Brak zwycięstwa, brak awansu do ćwierćfinału i tylko dwa punkty to żałosny dorobek Wybrzeża Kości Słoniowej na Pucharze Narodów Afryki 2017. Jeśli spojrzymy na mistrzostwa Czarnego Lądu z XXI wieku, to okaże się, że bardzo często mistrzowie Afryki na kolejnym turnieju albo prezentowali się wybornie i bronili tytułu (Egipt i Kamerun), albo kończyli tak żałośnie jak WKS (a w skrajnych przypadkach do turnieju w ogóle nie wchodzili!). Tylko w dwóch na dziewięć ostatnich turniejów obrońca tytułu dobrze zaprezentował się w grupie, by polec w fazie pucharowej. Dwa razy były to porażki w ćwierćfinale, ani razu w półfinale i w finale.

Wybrzeże Kości Słoniowej – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2015 -> 2 pkt i brak awansu do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki 2017

Nigeria – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2013 -> bez awansu do Pucharu Narodów Afryki 2015 (w grupie lepsze RPA i Kongo)

Zambia – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2012 -> 3 pkt po trzech remisach i brak awansu do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki

Egipt – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2010 -> bez awansu do Pucharu Narodów Afryki 2012 (ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej za Nigrem, RPA i Sierra Leone!)

Egipt – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2008 -> zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2010

Egipt – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2006 -> zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2008

Tunezja – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2004 -> 6 pkt, awans z grupy i odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Narodów Afryki 2006 po rzutach karnych z Nigerią

Kamerun – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2002 -> 5 pkt i odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Narodów Afryki 2004 z Nigerią

Kamerun – zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2000 -> zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2002

Rachid Alioui wyrzuca Wybrzeże Kości Słoniowej

Wybrzeże nie pokazało niczego, by było żal jego odpadnięcia. A pogrążył je ten oto piękny strzał Marokańczyka grającego w Nimes, wcześniej miotającego się między pierwszą drużyną a rezerwami Guingamp. Proszę Państwa, Rachid Alioui!

Powrót Afryki Północnej do gry o medale Pucharu Narodów Afryki

Przed nami dopiero ćwierćfinały, ale już wiadomo, że w półfinale, pierwszy raz od Pucharu Narodów Afryki 2010, znajdzie się przedstawiciel Afryki Północnej. Maroko zagra bowiem w 1/4 finału z Egiptem. Mało tego, zwycięzca tego meczu gra z lepszym w parze Burkina Faso – Tunezja, więc jeśli awans wywalczy ekipa Henryka Kasperczaka, to Afryka Północna będzie miała swoich ludzi w finale.

Msakni, Msakni, Msakni!

Youssef Msakni był przez nas opiewany i na tym blogu, i na Zczuba.pl już pięć lat temu, ale na tym turnieju znów daje powodu do bicia braw. Ot, choćby taka krotochwila.

Tunezja z rozmachem

Tunezja Henryka Kasperczaka w meczu z Zimbabwe zagrała z rozmachem niespotykanym do tej pory na Pucharze Narodów Afryki 2017. Do przerwy było 4:1 (najlepsza akcja z golem na 2:0, oczywiście, Msakniego), skończyło się 4:2, a to oznacza mecz z największą liczbą goli na turnieju.


Tunisia 4-2 Zimbabwe All Goals and Highlights… przez algNoket

Uwaga na DR Konga

Najrówniej i najśmielej w całym turnieju poczyna sobie chyba jednak Demokratyczna Republika Konga. Nasz, hm, europejski (?) punkt widzenia, patrzący na ekipy z Afryki mocno z perspektywy ostatnich mistrzostw świata, zawsze z pewną rezerwą odnosi się do tych ekip, które na mundialowych salonach nie goszczą. Na DRK patrzy się jednak z przyjemnością i coraz śmielej zaczyna się do tej ekipy pchać określenie faworyt turnieju. O awans na mundial w Rosji bije się z Tunezją. Obie ekipy wygrały do tej pory z Gwineą i Libią, więc o wszystkim zadecydują bezpośrednie starcia.

Mo Salah w kąciku rzutów wolnych

Mocno i wystarczająco precyzyjnie strzelił z rzutu wolnego Mo Salah, by zapewnić Egiptowi minimalną wygraną z Ghaną i pierwsze miejsce w grupie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że dobry fachowiec w bramce dałby radę. Ale też takich w Afryce zdecydowanie brakuje.

Gyan i ćwierćfinały ze znakiem zapytania

Asamoah Gyan kuśtykając opuścił boisko w meczu z Egiptem i jego dalsza gra w turnieju jest niewiadomą, a jak świetnie wiemy, Gyan równa się Ghana, tak jak Alan Alborn równa się Anchorage, Alaska i Ameryka. Według bukmacherów Ghana jest faworytem w ćwierćfinale z DRK, Senegal z Kamerunem, Egipt z Marokiem, a Tunezja z Burkiną Faso.

I pewnie właśnie dlatego należy obstawiać dokładnie na odwrót.

Algieria kolejnym mundialowiczem, który zawiódł

Jeszcze jeden mały – ok, tak naprawdę duży – przegląd: nawet jeśli afrykańskie ekipy na ostatnich mundialach grały żałośnie, to na dwóch kolejnych Pucharach Narodów Afryki najczęściej trzymały fason. Tym większy zawód sprawiła Algieria, która przecież na brazylijskim czempionacie wrażenie zrobiła świetne, kibicowały jej nawet znajome jeże pigmejskie. Mahrez pobłyszczał z Zimbabwe, ale dwa kolejne mecze może wpisać do Księgi Wielkich przykrości.

Algieria

MŚ 2014: 4 pkt i awans (1:2 z Niemcami w 1/8 finału)

PNA 2015: 6 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2017: grupa, 2 pkt

***

MŚ 2010: 1 pkt, grupa

PNA 2012: poza turniejem

PNA 2013: 1 pkt, grupa

Nigeria

MŚ 2014: 4 pkt i awans (0:2 z Francją w 1/8 finału)

PNA 2015: poza turniejem

PNA 2017: poza turniejem

***

MŚ 2010: 1 pkt, grupa

PNA 2012: poza turniejem

PNA 2013: 5 pkt i awans, mistrz

***

MŚ 2002: 1 pkt, grupa

PNA 2004: 6 pkt i awans, półfinał

PNA 2006: 9 pkt i awans, półfinał

Wybrzeże Kości Słoniowej

MŚ 2014: 3 pkt, grupa

PNA 2015: mistrz

PNA 2017: grupa, 2 pkt

***

MŚ 2010: 4 pkt, grupa

PNA 2012: 9 pkt i finał

PNA 2013: 7 pkt i awans, ćwierćfinał

***

MŚ 2006: 3 pkt, grupa

PNA 2008: 9 pkt i awans, półfinał

PNA 2010: 4 pkt i awans, ćwierćfinał

Ghana

MŚ 2014: 1 pkt (ale za to z Niemcami!)

PNA 2015: 6 pkt i awans, finał

PNA 2017: 6 pkt, i awans

***

MŚ 2010: 4 pkt (ćwierćfinał!)

PNA 2012: 7 pkt, półfinał

PNA 2013: 7 pkt i awans, półfinał

***

MŚ 2006: 6 pkt awans (1/8 finału z Brazylią)

PNA 2008: 9 pkt i awans, półfinał

PNA 2010: 3 pkt i awans, finał

Kamerun

MŚ 2014: 0 pkt, grupa

PNA 2015: 2 pkt, grupa

PNA 2017: 5 pkt, awans

***

MŚ 2010: 0 pkt

PNA 2012: poza turniejem

PNA 2013: poza turniejem

***

MŚ 2002: 4 pkt, grupa

PNA 2004: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2006: 9 pkt i awans, ćwierćfinał

***

RPA

MŚ 2010: 4 pkt, grupa

PNA 2012: 4 pkt, grupa

PNA 2013: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

***

MŚ 2002: 4 pkt bez awansu

PNA 2004: 4 pkt, grupa

PNA 2006: 0 pkt, grupa

Angola

MŚ 2006: 2 pkt, grupa

PNA 2008:5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2010: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

Tunezja

MŚ 2006: 1 pkt, grupa

PNA 2008:5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2010: 3 pkt, grupa

***

MŚ 2002: 1 pkt, grupa

PNA 2004: 7 pkt i awans, mistrz

PNA 2006: 6 pkt i awans, ćwierćfinał

Togo

MŚ 2006: 0 pkt, grupa

PNA 2008: poza turniejem

PNA 2010: wycofało się

Senegal

MŚ 2002: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2004: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2006: 3 pkt i awans, półfinał

B.

Puchar Narodów Afryki 2017. Mgnienia drugiej kolejki i 1/4 trzeciej

Łzy

Gabon, 2012 rok, Puchar Narodów Afryki. Gospodarze (wraz z Gwineą Równikową) bardzo szybko zaczęli realizować oczekiwania własnych kibiców. Gabończycy z gracją opukiwali kolejnych rywali (2:0 z Nigrem, 3:2 z Maroko, 1:0 z Tunezją), a popisy reprezentacji oklaskiwała prezydencka para.

Gabon, 2017 rok, Puchar Narodów Afryki. W pierwszej kolejce wiktoria uciekła w ostatniej minucie (1:1 z Gwineą Bissau), potem nie pojawiła się mimo ostrzału tunezyjskiej bramki (1:1), a w ostatniej kolejce nie udało się wyszarpać zwycięstwa Kamerunowi (0:0). A gdyby Aubameyang trafił do pustej bramki, gdyby świetnie między słupkami nie spisywał się Joseph Ondoa z trzecioligowego hiszpańskiego Pobla de Mafumet…

Gdyby… Gabon odpada, koniec marzeń, zostały tylko łzy.

aubameyang

Spoceni wielcy

Zresztą niepewna na razie jest sytuacja również innych afrykańskich gigantów. Gdyby teraz rozstrzygać o awansie, to poza burtą znalazłby się nie tylko Gabon, ale też Algieria i Wybrzeże Kości Słoniowej.

(Nieposkromione) Lwy Terangi i ich treser

Żadna z ekip nie wywarła tak dobrego wrażenia jak drużyna Senegalu. Po pięknych MŚ 2002 i srebrnym medalu PNA 2002 wydawało się, że Lwy Terangi na lata umoszczą się na szczycie afrykańskiej piłki. Tymczasem balonik pękł zanim kibice zdążyli się obejrzeć. Na kolejny awans na mundial fani Senegalu cały czas czekają (!). A urobek na PNA? Oto on: 2004 – 1/4 finału, 2006 – 4. miejsce, 2008 – faza grupowa, 2010 – brak awansu (!), 2012 – faza grupowa, 2013 – brak awansu (!), 2015 – faza grupowa. Podsumowując – żenada.

Teraz wygląda to wszystko bardzo sensownie. Aliou Cisse, były reprezentant Senegalu, jakoś dogadał się ze swoimi podopiecznymi i tworzą oni naprawdę zgraną szajkę. W ofensywie prym wiedzie rewelacyjny Sadio Mane z Liverpoolu, a wspierają go Diao Keita z Lazio i Mame Diouf ze Stoke City. Do tego mocny środek pola, zwarta defensywa i dobrze broniący Abdoulaye Diallo. Moim zdaniem chłopaki mają szansę na medal.

Dzik

W reprezentacji Burkina Faso błysnął „nasz” Prezes. W spotkaniu Gabonu z Burkina Faso (1:1) Nakoulma  poszedł jak dzik w gęstwinę do piłki wybitej z własnego pola karnego. Biegł przez pół boiska, po drodze sprytnie oszukał obrońcę, później nie dał się przepchnąć przez deptających mu po piętach pozostałych defensorów i wepchnął piłkę do bramki.

Z kolei w decydującym meczu z Gwineą Bissau (2:0) najpierw dobił piłkę, która jak później się okazało i tak już przekroczyła linię bramki, a później asystował przy trafieniu kolegi.

W ogóle w drugiej kolejce padło kilka goli po rajdach przez pół boiska (Piquetti z Gwinei Bissau) oraz wykopach i dzikich pościgach przez pół boiska (gol dla Togo, karny dla Gabonu i Tunezji).

D-Minimalizm

1:0 i 1:0 – oto wyniki Ghany. 0:0 i 1:0 – oto wyniki Egiptu. Łączny urobek grupy D to cztery mecze i trzy gole. Pycha.

Swoją drogą patrząc na mecze Ghany nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to obecnie zdecydowanie najstabilniejsza, najbardziej wyrachowana i najbardziej europejska z afrykańskich reprezentacji. Z wyjątkiem trzeciego bramkarza, Avram Grant zabrał na PNA 2017 wyłącznie „zagranicznych graczy”, a aż 17 z nich gra w Europie.

Ręka Renarda

Znowu daje o sobie znać trenerska ręka Herve’a Renarda. Przypomnijmy – ten Francuz w 2012 roku triumfował z reprezentacją Zambii, a trzy lata później z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Już wtedy został pierwszym w historii szkoleniowcem, który sięgał po złoto PNA z dwiema różnymi ekipami. Na toczącym się turnieju Renard prowadzi Maroko. Choć w pierwszym spotkaniu poniósł porażkę z DR Konga, to w drugim meczu efektownie ograł Togo 3:1.

Gdzie numer 10?

Swoją drogą – zauważyliście, że w kadrze Maroko żaden zawodnik nie ma numeru 10? To efekt wypadnięcia ze składu Younesa Belhandy. Zastępujący go Fyacal Rherras nie dostał dziesiątki, ale nr 24 (choć w niektórych zestawieniach to właśnie on figuruje z „10”).

Kabanaga!

Jeśli miałbym wskazać jednego afrykańskiego no-name’a, który objawił się na tym turnieju to jest to zdecydowanie Junior Kabanaga z DR Konga. To ruchliwy, szybki i skuteczny zawodnik, który w przeszłości występował w belgijskiej ekstraklasie, a ostatnio eksploruje futbolowe rubieże występując w FK Astana. Kongijczyk w obu spotkaniach trafiał do siatki i pokazał się z bardzo dobrej strony. Na razie bodaj największa kariera turnieju.

Tradycyjny wolny

Dobra tradycja pięknych goli z wolnego została podtrzymana. Tym razem pięknie przymierzył Henri Saivet z Senegalu.

P.

Puchar Narodów Afryki 2017. 10 mgnień pierwszej kolejki

hadary

Essam El Hadary

Jak przypomniał ostatnio kolega Radek Nawrot, kiedy Adam Mickiewicz został zapytany, o co mu chodziło z tym czterdzieści i cztery w „Dziadach”, odrzekł: – Gdy pisałem, to wiedziałem. Teraz pojęcia nie mam.

Wieszcz mógł po prostu przewidzieć rekord egipskiego bramkarza.

Essam El Hadary wszedł do bramki Egiptu w związku z urazem El Shenawy. W meczu z Mali gola nie wpuścił. Dla niego to siódmy Puchar Narodów Afryki, przy czym w 1998 roku (gdy Egipt triumfował) i w 2000 roku był rezerwowym Nadera El-Sayeda i na boisku nie spędził ani minuty. Ten siódmy turniej rekordem jednak nie jest, podobnie jak 23 występy na PNA – na ośmiu turniejach byli Rigobert Song i Ahmed Hassan, przy czym ten pierwszy zaliczył aż 36 gier. Essam El Hadary został najstarszym piłkarzem w historii Pucharu Narodów Afryki: 44 lata i dwa dni to więcej niż miał na liczniku najstarszy uczestnik w historii mistrzostw świata (kolumbijski bramkarz Faryd Mondragon miał 43 lata i 3 dni) oraz najstarszy uczestnik mistrzostw Europy (Gabor Kiraly na Euro w meczu z Belgią w 1/8 finału miał 40 lat i 86 dni, o ile dobrze policzyłem)

El Hadary dla wielu kibiców w Europie może być anonimowy, bo na Starym Kontynencie był tylko przez moment w szwajcarskim FC Sion, a przede wszystkim – nigdy nie zagrał na mistrzostwach świata, bo Egiptu nie było na nich od 1990 roku. A gdy już grał na Pucharze Konfederacji, tracił mnóstwo goli: po dwa z Boliwią i Meksykiem oraz pięć (!) z Arabią Saudyjską w 1999 roku, a także cztery z Brazylią i trzy z USA w 2009 roku. Jedyne zwycięstwo i jedyne czyste konto w tych rozgrywkach musiało więc smakować wybornie, bo pokonani zostali włoscy mistrzowie świata. A El Hadary miał w tym wielki udział.

Algieria – Zimbabwe 2:2 – widowisko i wielki Riyad Mahrez

Najlepszy mecz pierwszej kolejki Pucharu Narodów Afryki 2017. Odwracanie rozstrzygnięcia z 0:1 na 2:1, w końcu 2:2, mnóstwo sytuacji, w strzałach było chyba 21:11 (w tym 11:8 w celnych). Plus Mahrez, który udowadnia, że zasługuje na tytuł najlepszego piłkarza Afryki. Costa Nhamoinesu był jednym z tych obrońców, którzy uznali, że mistrzowi Anglii z Leicester jakoś tak głupio przeszkadzać w pracy. Gol na 2:2 padł chwilę po tym, jak Zimbabwe mogło, a nawet powinno podwyższyć na 3:1.

Prejuce Nakoulma z szansą, Abdul Razack Traore bez szału

nakoulma_razackPrejuce Nakoulma zagrał przeciętnie przeciw Kamerunowi, do niego należało pierwsze słowo w meczu (dosłownie: pierwsze kopnięcie) i przedostatnie w pierwszej połowie, gdy po niezłej akcji jego strzał został obroniony (zaraz potem Kameruńczycy zrobili kontrę zakończoną niesamowitym wyjściem bramkarza BF). Beznadziejnie były zawodnik ekstraklasy spisywał się w powietrzu (0/6), nie udała mu się też żadna z dwóch prób dryblingu. Z taką grą, gdyby to było Zabrze, kogut by nie usłyszał „będę go zjadł”.

nakoulma_goradol


Prejuce Nakoulma: Burkina Faso – Kamerun… przez numer10

Razack miał wysoki procent celnych podań, ale tylko jedno z nich było podaniem kluczowym.

 razackgoradol

Moukandjo z rzutu wolnego

Kameruńczyk Benjamin Moukandjo strzelił jedynego, do tej pory, gola z rzutu wolnego. To się zawsze ceni.

Hymny a capella

O tej hecy bym nie wiedział, gdyby nie Michał Zichlarz (afrykagola.pl polecam zawsze, ale podczas Pucharu Narodów Afryki to jest absolutny oblig!). Najpierw był najazd kamery na kolejnych graczy Burkina Faso, którzy czekali na hymn. Potem kolejne chwile zniecierpliwienia. I w końcu decyzja: śpiewamy sami, taśmy nie dowieźli. BF słychać nie było, ale Kameruńczycy już się zdrowo wydzierali.


Hymny/ Anthems a capella: Burkina Faso… przez numer10

Asamoah Gyan z numerem 3

Jeśli ma być w życiu coś pewnego oprócz śmierci i podatków, to niech to będzie Asamoah Gyan, latający w ataku Ghany z numerem 3 na plecach i ratujący skórę kolegom z reprezentacji. Tym razem wywalczył karnego, po którym padł jedyny gol w meczu z Ugandą. Rywale, wracający na turniej po wielu latach (ostatni występ w 1978 roku), zaprezentowali się lepiej niż można było się spodziewać. W przeciwieństwie do Ghany. Twitt-analiza turnieju należy do Szymona Urbaniaka, którego śledzenie (tak jak Michała Zichlarza) jest obowiązkiem każdego szanującego się fana PNA.

 

Wybrzeże Kości Słoniowej też zawiodło, bezbramkowo remisując z Togo.

Rudinilson kontra Gabon i Aubameyang

rudigoradol1

Rudinilson (przypomnijmy: pięć meczów w ekstraklasie dla Lechii Gdańsk, do tego jeden w Pucharze Polski z Puszczą Niepołomice i do tego prawie 40 w trzecioligowych rezerwach) chyba po prostu za sukces może uznać fakt, że Gabon i Aubameyang skończyli mecz z jego Gwineą Bissau z jednym golem na koncie. To nie był dobry mecz. To był mecz otwarcia.

Kabananga z golem i fryzurą

Jedyna rzecz warta zapamiętania z meczu DR Kongo – Maroko to fryzura i nazwisko strzelca jedynego gola. Kabananga. Kabananga wcześniej miał dredy i parę innych kiepskich fryzur. Fryzjerzy w Astanie (gdzie gra w klubie) chyba robią sobie z niego jaja.

Porażka Tunezji Henryka Kasperczaka

Północ kontynentu w ogóle kiepsko zaczęła Puchar Narodów Afryki 2017. Tunezja Henryka Kasperczaka przegrała z Senegalem 0:2 i choć trochę okazji do gola miała, to najbliżej i tak było po absurdalnym odbiciu piłki przez Senegalczyka z ok. 11 metrów, po którym uratował go słupek. Henri po takim meczu może być co najwyżej jeszcze bardziej siwy, o ile to w ogóle możliwe. Chyba on sam byłby w stanie wykończyć niektóre sytuacje lepiej od tunezyjskich napastników.

Pierwsze Puchary Narodów Afryki, które pamiętam, to były wielkie sukcesy drużyn Kasperczaka – WKS i Tunezji. Potem było wielkie Mali, za które można było trzymać kciuki prawie jak za polskie drużyny w europejskich pucharach. Druga kadencja w Tunezji, przy braku wyjścia z grupy, może być – niestety – dla Polaka ostatnią w reprezentacji z afrykańskiego topu. Epizody w Maroku, Senegalu i druga kadencja w Mali okazały się przecież porażkami.

Rasizm na Pucharze Narodów Afryki?

Na profilu Al.-Jazeera+ na Twitterze w czwartym dniu turnieju wrzucony został materiał o rasistowskich tekstach, jakimi w mediach społecznościowych raczą się wzajemnie mieszkańcy Afryki Północnej i tzw. Czarnej Afryki (połowa drużyny Zimbabwe ma HIV ; Arabowie w ogóle nie powinni grać w Pucharze Afryki, tego typu uwagi). Z daleka trudno osądzić, na ile oskarżenia o tym, że „na turnieju rasizm wygrywa” są wyolbrzymione. To pierwszy tego typu sygnał, na który się natknąłem, zobaczymy, co dalej.

 

I najważniejsze: oby żaden meleks już nikogo nie rozjechał.

B.

PS Obowiązkowe lektury na Weszło: Leszka Milewskiego o Ugandzie oraz o więzieniu Luzira.

Pamiętniczek Ransforda

Dzień dobry, nazywam się Ransford Osei, urodziłem się w Ghanie i jestem piłkarzem.

Ransford-Osei-scored-in-debut-game-for-RoPS

Może o mnie słyszeliście? A może mnie jeszcze pamiętacie? Oto krótki wypis z mojego pamiętniczka.

5 XII 1990 – Przychodzę na świat w mieście Kumasi w Ghanie

VII 2005 – Mam piętnaście lat i zostaje włączony do zespołu seniorów drużyny Kessben FC.

III 2007 –  Razem z kolegami z kadry zajmuję 3. miejsce na mistrzostwach Afryki U-17. Ja osobiście zdobywam Srebrnego Buta dla drugiego strzelca imprezy.

VIII – IX 2007 – Mistrzostwa Świata U-17 w Korei Południowej. Cóż to była za impreza! Zdobywamy z chłopakami czwarte miejsce, a półfinał przegrywamy po dogrywce z Hiszpanią (1:2). Ja strzelam sześć goli w siedmiu meczach i zgarniam Silver Boot dla wicekróla strzelców imprezy. Wybierają mnie do jedenastki mistrzostw i wszyscy nade mną cmokają. Zobaczcie jaką mam fotkę. A w meczu z Peru ładuję taką bramkę:

Chwilo trwaj!

13 XI 2007 –  Dostaję powołanie do seniorskiej reprezentacji Ghany od selekcjonera Claude’a Le Roy’a! I to jeszcze przed siedemnastymi urodzinami. Podobno to nagroda za to, że w juniorskiej kadrze ustrzeliłem właśnie hat-trocka. Nie wierzę własnym oczom! I uszom! Oczom i uszom!

18 XI 2007 – Debiutuję w kadrze w towarzyskim meczu z Togo (4:1). Wielka radość! Wielka!

XII 2007 – W kończących rok plebiscytach rozbijam bank komplementów. „World Soccer Magazine” zalicza mnie do ’50 Most Exciting Teenagers on the Planet’. Do tego wywiady, filmiki, wizyty w zakładach pracy… Ech.

28 II 2008 – Zostaję wypożyczony do końca sezonu 2007/2008 do Legii Warszawa. Zawsze chciałem grać w Polsce! Przysięgam, będę w Legii.

18 III 2008 – Mój transfer negatywnie opiniuje FIFA! Działacze Legii na podstawie wytycznych FIFA dotyczących zawodników niepełnoletnich nie mogliby zarejestrować zawodnika do rozgrywek ekstraklasy. Myślałem, że jestem piłkarzem Legii, ale w zasadzie to nie jestem. Wracam do Ghany. Cieszę się, bo nigdy nie chciałem grać w Polsce.

I 2009 – Zostaję zawodnikiem Maccabi Hajfa. Tym razem jestem już pełnoletni, więc mogę zmienić klub. W Izraelu nie jest źle. Mój dorobek wiosną 2009 to 11 meczów i 2 gole oraz tytuł Mistrza Izraela 2009.

I-II 2009 – Mistrzostwo Afryki U-19 jest nasze! Ghana wygrywa turniej w cuglach, a ja kasuję wszystko, co jest do skasowania.Oto dowód filmowy.

Obok złotego medalu jeszcze Złota Piłka dla najlepszego zawodnika i Złoty But dla najlepszego strzelca (7 goli w 5 meczach!). Będę wielki!

VII 2009 – Tramtarataramtamtam! Przechodzę do Twente FC. Co prawda to roczne wypożyczenie, ale na reszcie jakaś topowa liga. Koniec z dziadowaniem! Nadchodzę!…

IX-X 2009 – Mistrzostwo świata U-20… Młodzieżowy mundial, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej! Jest tak jak zawsze, czyli jestem najlepszy! Zostajemy mistrzem świata, a ja znowu w zawodniczym topie. Strzelam cztery gole i gęsto asystuję. Trafiam we wszystkich meczach fazy grupowej (wygrywamy 4:0 z Anglią!), a później a ćwierćfinale z Koreą Południową (3:2). W finale wygrywamy z Brazylią po karnych (0:0 k. 4:3)! Czuję się cudownie! I taki ładny klip mam na pamiątkę.

I 2010 – Selekcjoner Milovan Rajevac widzi, że wymiatam. Zabiera mnie na Puchar Narodów Afryki 2010 do Angoli. Jadę tam, ale nie gram ani sekundy. Ghana za to zdobywa srebrny medal. Choć w klubie mi nie idzie (ani sekundy w Twente), to nie ukrywam, że liczyłem na kilka minut.

VIII 2010 – Zostaję zawodnikiem hiszpańskiej Granady CF, a dokładniej – jej rezerw. Hmm, widziałem to trochę inaczej.

11 VIII 2010 – Towarzyski mecz RPA – Ghana (1:0). Gram przez 20 minut. Do kadry – przynajmniej na razie – już nie wracam. Mój dorobek to dwa mecze. Gdy zaczynałem przed siedemnastką, to myślałem, że będzie ich dwieście.

I 2012 – Koniec z farsą w rezerwach Granady. Wędruję do RPA. Nowy pracodawca: Bloemfontein Celtic. Okazuje się jednak, że to kiepski wybór (4 mecz i 1 gol).

VII 2012 – Nie ma co się szarpać, wracam do ojczyzny. Klub: Asante Kotoko FC. Przy okazji udzielam takiego wywiadu.

VI 2013 – Mistrzostwo i superpuchar Ghany 2013. Bilans: 13 – 3. Heheszki, śmieszek.

VI 2014 – Mistrzostwo i superpuchar Ghany. Bilans: 6 – 0. Ale runda wiosenne już beze mnie w składzie, bo nie podoba mi się oferta nowego kontraktu.

I 2015 – Znowu RPA. Polokwane City FC. Znowu się nie udało, bo szybko łapię kontuzję i wypadam z obiegu. 3 mecze, bez goli.

II 2016 – Testy w Kazachstanie… Szachtior Karaganda… Czy tutaj w ogóle da się żyć? Uciekam!!!!1111….

II 2016 – Finlandia! Szaleństwo! Śnieżne szaleństwo! Przechodzę do Rovaniemen Palloseura. Na dwa lata! I gram! I strzelam!

14 VII 2016 – Debiutuję w europejskich pucharach. Gram w meczu 2. rundy LE między Rovaniemi a Lokomotiva Zagreb (1:1). Wchodzę w 81. minucie. W 87. minucie tracimy gola i odpadamy.

5 XII 2016 – Mam 26. urodziny. Może jeszcze będę znanym piłkarzem? Może jeszcze kiedyś wrócę do Legii? Nie, raczej nie.

P.

Sahara Zachodnia. Dromadery marzą o wyjściu z obozu

polisario_pic_1_0

Gdyby złóż fosforytów na terytorium Sahary Zachodniej było mniej, to pewnie dziś reprezentacja tego państwa szykowałaby się do eliminacji MŚ 2018. Ba, gdyby na jej obszarze znajdował się wyłącznie jałowy piasek ubarwiony gdzieniegdzie oazami, to wszystkim mieszkańcom tego terenu żyłoby się lepiej.

Sahara Zachodnia to położona w północnej Afryce dawna kolonia hiszpańska. W 1975 roku Hiszpanie zostali jednak najpierw zepchnięci, a później zupełnie wypchnięci z tego obszaru, przez wojsko marokańskie (tzw. Zielony Marsz), żądne zasobów mineralnych sąsiadującego terytorium. Od tego czasu toczyły się tam krwawe walki między rdzenną ludnością (przede wszystkim muzułmańskimi koczownikami) a Marokańczykami. Oficjalnie zakończyły się one zawieszeniem broni podpisanym w 1991 roku przez partyzantów z Frontu Polisario i Marokiem. W rzeczywistości jednak Maroko okupuje to terytorium. Dość powiedzieć, że jednym z warunków paktu miało być przeprowadzenie referendum, w którym lokalna ludność, Saharyjczycy, mogliby wybrać między niepodległością a integracją z wrogo usposobionym sąsiadem. Do dnia dzisiejszego referendum nie zostało jednak zorganizowane. W efekcie Sahara Zachodnia stanowi pęknięty twór, składający się z dwóch części: zachodniej (większej), okupowanej przez Maroko oraz z wschodniej (mniejszej), pozostającej w rękach Frontu Polisario – tzw. Saharyjska Arabska Republika Demokratycznej (SARD). Formalnie wolna, tak naprawdę pozostaje ostatnią afrykańską kolonią.

Codziennością Sahary Zachodniej są krwawe walki, tajne więzienia i szykany miejscowej ludności ze strony sił marokańskich. Liczba saharyjskich uchodźców, która dziś mieszka w obozie w Tindouf, w pobliskiej Algierii, szacowana jest na 250 tysięcy. Nie bez przyczyny więc to właśnie tam, w 1989 roku, założony został Saharyjski Związek Piłki Nożnej. Powstał po to, żeby zalegitymizować to, co i tak już się działo – mecze piłkarskiej reprezentacji Sahary Zachodniej, znanej również pod przydomkiem „Dromadery”.

Z racji problematycznego statusu swojego państwa musiała ona jednak zadowalać się spotkaniami dość niezwykłymi. Saharyjczycy toczyli więc boje przede wszystkim z zespołami z ligi algierskiej, ale zdarzało im się także mierzyć z ekipami hiszpańskimi, włoskimi czy francuskimi (2:3 z Le Mans w 1988 roku). W 2001 roku, w ramach obchodów ćwierćwiecza istnienia SARD, przeciwnikiem Sahary Zachodniej była natomiast – uwaga! – reprezentacja oldbojów Kraju Basków! W składzie gości pojawili się m.in. Andoni Imaz czy Roberto Lopez Ufarte. Cztery tysiące kibiców zgromadzonych w Tindouf oglądało pasjonujący mecz, który jednak został przerwany w drugiej połowie przy wyniku 2:2 z powodu… nieznośnego upału (temperatura przekroczyła 38 C). Biednym zawsze słońce w oczy.

Międzynarodowa sytuacja saharyjskiej piłki zmieniła się nieco w 2003 roku. Wtedy to Związek został przyjęty do Non-FIFA Board. Od tego czasu reprezentacja mierzy się z podobnymi do siebie drużynami, które z różnych względów nie mogą zaistnieć na „oficjalnej” arenie. Rywalizowała m.in. z Galicją czy Makau. Ostatnio zagrała z ekipą… „Esperanto”.

Jej największym osiągnięciem jest jednak udział w mistrzostwach VIVA World Cup 2012. Naprędce sklecona drużyna (najpierw urządzono mecze „selekcyjne”, po których z 184 zawodników wybrano 22 piłkarzy; ta grupa trenowała później wspólnie przez pięć dni, po czym poleciała na turniej) zajęła tam szóste miejsce (wyniki – 0:6 z Irackimi Kurdami, 2:6 z Oksytanią, 5:1 z Darfurem, 5:0 z Recją i 1:5 z Oksytanią). Nie wyniki były jednak najważniejsze – flaga Sahary Zachodniej powiewała na maszcie (pomimo sprzeciwu Kurdów i władz Maroka), a piłkarze byli dumni jak nigdy. Niestety do kolejnych edycji (2014, 2016) drużyna już nie przystąpiła.

Choć zawodnicy reprezentacji Sahary Zachodniej występują w „klubowych rozgrywkach” (w takich ekipach jak Wifak Auserd, Summud, Farsia, Amgala, Wifak Birlehlu) to są kompletnymi amatorami, którzy nie mają okazji choćby pograć w piłkę na kawałku trawy. W kadrze występowali nauczyciel, taksówkarz czy kupiec. Jednak dzięki udziałowi w VIVA World Cup 2012 już na trwałe wpisali się oni w historię swojego państwa. Sahia Ahmed Budah to strzelec pierwszej bramki (okraszonej dziką radością) na tym międzynarodowym turnieju, Selma Iarba Malum okazał się liderem drużyny, a Abdelahe Abdelhai Abidin pełnił rolę jej kapitana. Najpewniej ich nazwiska trafią do podręczników, jeśli takowe kiedyś powstaną. Wciąż jednak najbardziej znanym saharyjskimi sportowcami są biegacz Salah Ameidan (jego niezwykłą historię opowiada film dokumentalny „The Runner” z 2013 roku) oraz reprezentujący Hiszpanię niewidomy paraolimpijski multimedalista – pływak Enhamed Enhamed.

Tak naprawdę to niewiele brakowało, aby Sahara Zachodnia (albo sama Saharyjska Arabska Republika Demokratyczna) już dawno została członkiem CAF i FIFA. Istnienie tego kraju od razu bowiem uznały 84 państwa świata. Z czasem jednak, wobec nacisku Maroko, a pośrednio również Francji, aż 33 z nich wycofały lub „zawiesiły” swoje uznanie. Saharę Zachodnią uznają dziś jedynie takie kraje jak m.in. Algieria, Iran, Korea Północna, Libia, Mauretania, Meksyk, RPA, Tanzania czy Sudan Południowy. W efekcie to wciąż terytorium o nieustalonym statusie, pełnoprawny członek Unii Afrykańskiej, którego jednak większość terenów pozostaje pod administracją marokańską. Uznawane przez ćwierć świata (51 ze 194 państw), ale akurat przez tę ćwiartkę zdecydowanie najmniej wpływową.

O piłkarskiej Saharze Zachodniej było jednak w ostatnim czasie słychać aż dwukrotnie. W październiku 2015 roku po sieci krążył poruszający filmik. Marzeniem Lagteba, 10-letniego uchodźcy z Sahary Zachodniej, było spotkanie swojego idola – algierskiego pomocnika Valencii Sofiane Feghouliego. Dzięki wsparciu jednej z organizacji charytatywnych chłopiec przyjeżdża do hiszpańskiego miasta i spędza dzień na Mestalla. Uśmiechnięty od ucha do ucha pyta piłkarza – „wolisz Algierię czy Valencię?”. Razem pozują do zdjęć z wyprostowanymi kciukami.

Miesiąc później król Maroko Muhammad VI, aby uczcić 40. rocznicę „Zielonego Marszu” (wejścia wojsk marokańskich na teren ówczesnej hiszpańskiej kolonii) organizuje towarzyski mecz, na który zaprasza m.in. Diego Maradonę. Na stadionie w kontrolowanej przez Maroko saharyjskiej stolicy Al – Ujun widownia fetuje sławnego Argentyńczyka. Boski Diego spędził na boisku tylko 20 minut, ale i tak wprawił w zachwyt fanów. Oklaskom i śpiewom nie było końca.

Uchodźcy przebywający w tym czasie w obozie Tindouf raczej nie oglądali transmisji tego wydarzenia.

P.

 Więcej do poczytania o piłce w Saharze Zachodniej tutaj, tutaj i tutaj. No i polecam ten dokument.

John Moshoeu. Zdejmij buty dla legendy RPA

john_moshoeu_1

„Zmarł John Shoes Moshoeu. Nasz własny Pirlo. Dzięki za wspomnienia” – przeczytać można na Twitterze po śmierci – na raka żołądka – byłego reprezentanta RPA. Każdy te wspomnienia ma inne.

Dla ekspertów z Republiki Południowej Afryki, w tym dwóch uznanych na tym terenie dziennikarzy (Nick Said i Mazola Molefe) – to najlepszy piłkarz kraju od czasu powrotu reprezentacji na arenę międzynarodową. Ich opinie podaje ESPN. „Miał to coś” („robił przewagę” – powiedzielibyśmy pewnie w Polsce). „Nie wyglądał jak ciało obce na żadnym boisku na świecie, nawet w wieku 40-kilku lat”. Faktycznie, pasował – to sprawdzona teza, bo grał w piłkę jeszcze grubo po czterdziestce. Pięćdziesiątki nie dożył, zabrakło kilku miesięcy.

Dla ludzi oglądających go z trybun był tym, dla którego można było głośnie i przeciągle krzyczeć „Shoooooooooooes”. Ci afrykańscy kibice, którzy akurat dysponowali butami, zdejmowali je z nóg i radośnie nimi wymachiwali. Dowodów w postaci filmów z trybun brakuje, ale uwierzyć na słowo trzeba, skoro wśród źródeł są m.in. Encyklopedia Piłkarska Fuji i oficjalna strona Kaizer Chiefs. Gdy tylko John Moshoeu dostawał piłkę pod nogi, na trybunach zaczynało panować szaleństwo.

W sumie, trudno się dziwić: to przecież w dużej mierze dzięki niemu reprezentacja RPA wygrała Puchar Narodów Afryki w 1996 roku, rozgrywany na własnym terenie. John Moshoeu strzelił na nim cztery gole. W premierze z Kamerunem zdobył gola „tylko” na 3:0 („Shoes” nigdy nie krył, że zdobywanie bramek, które nie przesądzają o zwycięstwie to średnio zabawa, a tak w ogóle, to dużo bardziej ekscytujące jest asystowanie przy golach), w ćwierćfinale z Algierią już na 2:1 (tuż przed końcem), a w półfinale z Ghaną – dwa z trzech (3:0). Moshoeu został wybrany do najlepszej jedenastki turnieju. On, ani żaden z kolegów z drużyny nie został wybrany na prezydenta RPA chyba tylko dlatego, że już był nim Nelson Mandela.

Meczów z tamtego zakończonego triumfem RPA turnieju – przyznaję się – prawie w ogóle nie oglądałem. Śledziłem relacje w Gazecie Wyborczej, do tego czasem udało mi się natrafić na urywki w Eurosporcie (nie kojarzę transmisji całych meczów, ale chyba przecież były – były?). Kiedy tylko była okazja, jak zaczarowany patrzyłem na koszulki tamtej reprezentacji RPA – zupełnie inne niż te znane mi z Europy. Zupełnie. 

moshoeu Już wtedy wiedziałem, że najważniejszy jest gość z numerem 10.

Tak, dla mnie John Moshoeu to jeden z tych ważnych piłkarzy z numerem 10 na plecach, których grę w latach 90. podziwiałem – podziwiałem za mało. Puchar Narodów Afryki i trzy nieudane dla Bafana Bafana mecze na mistrzostwach świata we Francji. Mało.

We Francji kadra RPA zawiodła mnie strasznie. Nie wiadomo co by było, gdyby z dala od boiska trzymany był Pierre Issa. Gość nie tylko zaliczył – de facto – dwa swojaki z Francją, ale o ile dobrze pamiętam, ma też na sumieniu podarowanie dwóch rzutów karnych Arabii Saudyjskiej. W tym ostatnim meczu Moshoeu dwoił się i troił, oddał parę strzałów, ale gola nie zdobył.

Najpiękniej strzelał w Turcji, gdzie grał m.in. dla Fenerbahce i dla Kocealisporu, gdzie spotkał Romana Dąbrowskiego (vel Kaan Dobra). Razem z Polakiem zafundowali m.in. pogrom 3:5 Besiktasowi.

moshoeu_dobra_1

Ale najwięcej serca miał dla Kaizer Chiefs. Grając już w Turcji, wybłagał u swojego pracodawcy krótkie wypożyczenie do ojczyzny, bo Kaizer Chiefs akurat grało towarzystko z Arsenalem i Manchesterem United. W wielkim klubie nigdy nie zagrał, ale – jak sam się chwalił, zaczynając karierę szkoleniową – trenował pod okiem takich trenerskich gwiazd jak Franz Beckenbauer, Joachim Loew i Carlos Alberto Perreira.

John Moshoeu raz swoją śmierć przeżył – w lutym na Twitterze pojawiły plotki o jego zejściu ze świata, ale okazały się przesadzone. Tym razem odszedł już naprawdę.

 moshoeu_plot

B.

Szczęśliwa koszulka Samby

W sympatycznym, niegłupim i bezpretensjonalnym filmie „Samba” (nowy obraz twórców kultowych już „Nietykalnych”) ważną rolę odgrywa pewna koszulka. Bardzo konkretna koszulka.

omarsy_senegal_lcs-660x618

Ma ona przynosić szczęście głównemu bohaterowi (i faktycznie przynosi), a z czasem także nie tylko jemu.

Co ciekawe, nazwisko, które pojawia się na koszulce akurat zbyt wiele szczęścia w swojej karierze nie doświadczyło. Jest to bowiem koszulka reprezentacji Senegalu z pamiętnych MŚ 2002 z numerem 10 na plecach, którą nosił Khalilou Fadiga.

fadigaFadiga (ur. 1974) na początku XXI wieku był podstawowym reprezentacji Senegalu. W zespole Lwów Terangi w latach 2000-2008 wystąpił w 37 meczach i strzelił 4 gole (choć zdecydowana większość gier przypada na lata 2000-2003). Błysnął na PNA 2000 (Senegal odpadł w ćwierćfinale) i PNA 2002 (srebrny medal po porażce w karnych z Kamerunem), a później był jednym z architektów awansu kadry na MŚ 2002. Na azjatyckich boiskach zagrał 4 mecze (pauzował z kartki w spotkaniu 1/8 finału ze Szwecją), a w spotkaniu grupowym z Urugwajem (3:3) wpisał się na listę strzelców.

Po niezapomnianym dla Senegalczyków turnieju Fadiga coraz rzadziej pojawiał się w już w reprezentacji (z różnych względów), a z czasem zupełnie z niej wypadł (po 2002 roku nie zagrał już w żadnym turnieju). Legenda jednak pozostała.

Kariera klubowa Fadigi przypomina nieco tę reprezentacyjną – wpisał się w serca kibiców jednego klubu, pozostała działalność można zbyt milczeniem. Jako młodzieżowiec występował w PSG i Red Star 93, ale na szersze wody wypłynął po przenosinach do Belgii. Tam grając w Royal Liege, Lommel i FC Brugge wyrobił sobie niezłą markę (mistrzostwo i superpuchar Belgii 1998 z Brugge). Ba, dzięki małżeństwu z Belgijką nabył on belgijskie obywatelstwo i był brany pod uwagę jako kandydat do kadry Czerwonych Diabłów. Wtedy jednak przeniósł się do francuskiego Auxerre.

Lata spędzone w tym klubie (2000-2003) ta najlepszy czas dla Fadigi. Senegalczyk czuł się tam świetnie, dużo grał, często strzelał, występował w Lidze Mistrzów (poniżej jedyny jego gol w LM; zobaczcie, że drugą bramkę w tym spotkaniu strzelił obecny zawodnik naszej ekstraklasy:)).

Dobre występy na MŚ 2002 zachęciły go do szukania większych wyzwań. Tym sposobem trafił do Interu Mediolan (sezon 2003/2004 bez żadnego występu), a później do zespołów angielskich – Bolton, Derby, Coventry (wszędzie kompletna klapa). Na początku 2008 roku Fadiga wrócił do Belgii, ale był cieniem siebie sprzed lat. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zakończył profesjonalną karierę. Próbował jeszcze kopać w Katarze i niższych ligach belgijskich, ale już nic z tego nie wyszło.

Warto także przypomnieć mrożące krew w żyłach wydarzenia z czasów jego występów w Boltonie. Podczas jednego z meczów piłkarz miał atak serca i dopiero użycie defibrylatora przywróciło go do świadomości. Co ciekawe, piłkarz, pomimo interwencji medycznej koniecznie chciał kontynuować udział w zawodach.

W ostatnich latach słychać o nim było, gdy Bruno Metsu namaścił go w 2009 na kolejnego selekcjonera Senegalu (Fadiga jednak nim nie został) oraz gdy Fabrice Muamba dostał ataku serca na boisku (Fadiga opowiadał wówczas o swoich doświadczeniach). Od 2010 roku jest ekspertem belgijskiej telewizji RTBF. Pracował z nią na MŚ 2010 i 2014 oraz na EURO 2012.

O koszulce Fadigi i jej roli w filmie można poczytać również tutaj i tutaj (po francusku).

P.

Rzut monetą na wagę awansu w Afryce

moneta_afryka

Kiedy już wydawało się, że faza grupowa Pucharu Narodów Afryki w Gwinei Równikowej nie przyniesie nam niesamowitych historii jakich po tej imprezie można się spodziewać, na sam koniec, w ostatniej kolejce ostatniej grupy, piłkarze Mali i Gwinea uraczyli nas skompletowaniem trójpaka remisów 1:1. O tym, która z kapel zagra w ćwierćfinale, zdecyduje losowanie. W końcu do głosu dojdą więc szamani, o których tyle się mówi i pisze podczas turniejów na Czarnym Lądzie. Przy okazji: zawsze mnie dziwiło, że nie są oni wpisywani przy kadrach afrykańskich zespołów – w rubryce gdzieś między trenerem a kapitanem.

Podsumowanie całej pierwszej rundy obiecuję przed ćwierćfinałami, a teraz – na szybko – mały wgląd do historii Pucharu Narodów Afryki. Nie jest bowiem tak, że to pierwszy tego typu figiel na tym kontynencie. W annałach znalazłem trzy przypadki losowań, a konkretnie – rzutów monetą. Problem w tym, że w przypadku starszych turniejów, relacje są sprzeczne, o dowody wprost trudno (autor „Afryka gola!”, red. Michał Zichlarz przekonuje, że losowanie było tylko w 1988 roku).

Nie ma na przykład takiego wideo jak to z grudnia 2013 roku, gdy też w Afryce, rzut monetą rozstrzygnął o tym, że grupę w Pucharze CECAFA (turniej dla krajów ze wschodu i środka kontynentu) wygrała Kenia, a nie Etiopia.

Przyznaję, że szukałem trochę po omacku, bo nie mam akurat pod ręką encyklopedii PNA autorstwa Rumuna Romeo Ionescu (którą spokojnie można porównać do encyklopedii piłkarskiej Fuji, a którą szwagier sprawił mi na poprzednie święta). Pewnie jak się do niej dorwę, wątpliwości znikną.

ionescu

Takie mini-zestawienie zawsze jednak jest lepsze niż nieustanne odnoszenie się do „Polska! Górnik! Brawo!”, czyli rzutu monetą z półfinału z AS Roma w 1970 roku.

Nie ma materiałów wideo z sędziowskimi rzutami ani takich cudnych zdjęć jak to z Historii Mundiali, przedstawiające 14-letniego syna pracownika w Rzymie, który z zasłoniętymi oczami wyjmując karteczkę z napisem „Turcja” wyeliminował Hiszpanów. Ale jest trochę monet, trochę danych i trochę źródeł (przy okazji – jeśli ktoś przy okazji losowania Gwinea/Mali z tego materiału skorzysta, fajnie jeśli się powoła, chwyt „jak na jakimś blogu, to nie trzeba podawać źródła” jest zwyczajnie nie w porządku).

 

Puchar Narodów Afryki 1988 (gospodarz – Maroko)

Moneta prawdopodobnie rzucana: 1 dirham 

1_dirham_maroko

Sytuacja w grupie:
Maroko pierwsze z 5 pkt, Zair ostatni z 2 pkt, Algieria i Wybrzeże Kości Słoniowej po 4 pkt i bramki 2:2
Wybrzeże Kości Słoniowej – Algieria 1:1
Wybrzeże Kości Słoniowej – Zair 1:1
Wybrzeże Kości Słoniowej – Maroko 0:0
Algieria – Maroko 0:1
Algieria – Zair 1:0

O co rzucano: o drugie miejsce i awans do półfinału

Zwycięzca losowania: Algieria

Jak skończył: porażka w półfinale po karnych z Nigerią, wygrana w karnych w meczu o trzecie miejsce z Marokiem

Źródła: http://www.maxifoot.fr/football/article-24253.htm ; http://directinfo.webmanagercenter.com/2015/01/28/can-2015-tirage-au-sort-comme-en-1988/ ; http://fr.wikipedia.org/wiki/Coupe_d%27Afrique_des_nations_de_football_1988 ; http://www.rsssf.com/tables/88a.html ; http://ghanasoccernet.com/facts-figures-africa-cup-nations/

Bonus: jeden z piłkarzy Wybrzeża Kości Słoniowej opowiada, jak smutno mu było po przegranym losowaniu

 

Puchar Narodów Afryki 1972 (gospodarz – Kamerun)

Moneta prawdopodobnie rzucana: 100 franków CFA

100_frankow_cfa

Sytuacja w grupie:
Zair pierwszy z 4 pkt, Sudan ostatni z 2 pkt, Kongo 3 pkt i bilans 5-5, Maroko 3 pkt i bilans 3-3
Kongo – Maroko 1:1
Maroko – Sudan 1:1
Kongo – Zair 0:2
Kongo – Sudan 4:2
Maroko – Zair 1:1

O co rzucano: o drugie miejsce i awans do półfinału

Zwycięzca losowania: Kongo

Jak skończył: zwycięstwo w całym turnieju po 1:0 z Kamerunem w półfinale i 3:2 z Mali w finale

Źródła: http://www1.rfi.fr/actufr/articles/073/article_41052.asp ; http://fr.wikipedia.org/wiki/Coupe_d%27Afrique_des_nations_de_football_1972 ; http://www.rsssf.com/tables/72a.html ; http://directinfo.webmanagercenter.com/2015/01/28/can-2015-tirage-au-sort-comme-en-1988/

 

Puchar Narodów Afryki 1965 (gospodarz – Tunezja)

Moneta prawdopodobnie rzucana: 1 milim

1_milim_tunezja

Sytuacja w grupie:
Tunezja – Etiopia 4:0
Tunezja – Senegal 0:0
Senegal – Etiopia 5:1
Tunezja bramki 4:0, Senegal bramki 5:1 – przepis o większej liczbie strzelonej goli nie był stosowany

O co rzucano: o grę w finale

Zwycięzca losowania: Tunezja

Jak skończył: przegrana po dogrywce 2:3 finał z Ghaną

Źródła: http://www.rsssf.com/tables/65a.html ; http://ghanasoccernet.com/facts-figures-africa-cup-nations/ ; http://en.wikipedia.org/wiki/Penalty_shoot-out_%28association_football%29#Alternatives

Źródło, które twierdzi, że było całkowicie inaczej (Tunezja miała grać dalej decyzją afrykańskiej federacji):

http://www1.rfi.fr/actufr/articles/073/article_41049.asp

 

B.

Afryka na blogu:

Biały i Bafana Bafana

Guy Armand Feutchine i afrykańsko-poznańskie mrozy

Znajomi z Polski na Pucharze Narodów Afryki

PS To jak stawiacie – Mali czy Gwinea?

Biały i Bafana Bafana

Dla piłkarzy reprezentacji Republiki Południowej Afryki dziś mecz ostatniej szansy na PNA 2015. Na murawę boiska w meczu z Ghaną wyprowadzi swoich kolegów najpewniej Dean Furman – jeden z dwóch białych piłkarzy zespołu. Drugim białoskórym zawodnikiem w kadrze RPA jest rezerwowy bramkarz Darren Keet. On jednak nie pojawił się jeszcze ani razu na boisku.

f9b8dbaabbe535b482993482e6d31e1dFurman (ur. 1988) urodził się w Cape Town, ale niemal całą swoją karierę spędził w Anglii (juniorzy Chelsea, Bradford, Oldham, Doncaster). W Bafana Bafana występuję w zasadzie od niedawna, bo od 2012 roku. Zaliczył w tym czasie raptem 25 meczów, ale szybko został kapitanem drużyny.

Furman liderując swoim czarnoskórym kolegom i stając się filarem kadry podąża drogą, którą szli jego poprzednicy. O ile bowiem społeczeństwo RPA wciąż toczone jest przez raka rasowych podziałów, o tyle biali zawodnicy piłkarskiej kadry niemal zawsze byli pupilami publiczności.

Kapitanem słynnej ekipy RPA, która zdobyła mistrzostwo Afryki w 1996 roku był obrońca Neil Tovey (52-0 w latach 1992-1997). Jego partnerem w linii pomocy był Eric Tinkler (48-1 w latach 1994 – 2002).

default

Osobną zaś historią pozostaje bożyszcze kibiców – Mark Fish (62 – 2 w latach 1993 – 2004). „Feeeesh” – grzmiały trybuny oddając honory swojemu ulubieńcowi. Dość powiedzieć, że piłkarz ten grał w reprezentacji przez 11 lat, zaliczając przy tym trzy turnieje PNA oraz występ na MŚ 1998. Fish (zawodnik m.in. Lazio, Boltonu i Charltonu) był zjawiskiem wykraczającym poza ramy sportu. Stanowił on jedną z pierwszych południowoafrykańskich ikon kulturowych. Kiedyś nawet grzebiąc w zagranicznych artykułach socjologicznych trafiłem na tekst dotyczący społecznej analizy jego fenomenu (b.dobry!). Tekstów „niesocjologicznych” o Fishu jest wiele. Ja polecam ten, ten, ten i ten. Swego czasu rodzina Fisha przeżyła napad, a sam piłkarz dwa miesiące temu miał atak serca. On osobiście wini za to duchy i siły paranormalne. Na osłodę wybrano go także drugim najlepszym piłkarzem w historii RPA. Po prostu „Feeeesh”.

south-africa-mark-fish-21-panini-france-98-football-trading-card-25650-p

Nie tak dawno zaś pohukiwanie się powtórzyło, a jego bohaterem był inny białoskóry defensor – Matthew Booth (37-1 w latach 1999-2010). Niektórzy kibice może pamiętają jego występy na Pucharze Konfederacji 2009 i właśnie towarzyszące jego kontaktom z piłką „boooooooth”. Booth przez ponad 7 grał w Rosji, ale to w ogóle ciekawy człowiek – po zakończeniu kariery pracował w telewizji i pisał felietony do lokalnej gazety. „Booooth”! Polecam dobre teksty o nim tutaj, tutaj i tutaj.

matthew-booth

Warto także pamiętać, że piłkarska reprezentacja RPA, to jest ta drużyna, która tradycyjnie zdominowana była przez czarnoskórych. Biali osadnicy nie znajdowali bowiem uciechy w takiej brudnej grze i zdecydowanie chętniej oddawali się innej sportowej pasji – krykietowi. Dla przykładu – zdjęcie kadry RPA na MŚ 2015 w krykiecie.

Oczywiście w historii reprezentacji RPA jest o wiele więcej białych zawodników, którzy się jej dobrze przysłużyli. Odsyłam do tego interesującego zestawienia (10 najlepszych białych piłkarzy z RPA) oraz bardzo ciekawych tekstów o kwestiach rasowych w piłce w RPA: tego, tego, tego, tego i tego. Tutaj jeszcze o rasizmie w rugby w RPA, a tutaj o rozwoju piłki tamże. W ogóle w kwestii RPA, a także całej Afryki, odsyłam także do Michała Zichlarza i jego bloga.

P.