Ukraina – Korea Południowa 3:1 w finale. Lepszy świetny zespół niż wybitne jednostki

Ukraina – mistrz świata do lat 20

– To już jest naprawdę koniec mistrzostw? – spytał swoich rodziców siedzący za mną chłopiec, a ci nie śmieli odpowiedzieć, a może ich odpowiedź nie przebiła się do mnie przez okrzyki radości z sąsiednich miejsc. Chwilę wcześniej Heorhij Citaiszwili po pięknej kontrze strzelił gola na 3:1 i było już pewne, że Ukraina pokona Koreę Południową i zostanie mistrzem świata do lat 20. Odwrócić losy meczu, wygrać mimo straconej najpierw bramki – to lubię, rzekłem, to lubię. Za mojego kibicowskiego życia, w finałach „dorosłych” reprezentacji narodowych, taka sztuka udała się tylko Niemcom z Czechami (1996), Francuzom z Włochami (2000) i Kameruńczykom z Egiptem (2017). Na finale mundialu do lat 20 w Łodzi bawiłem się na tyle dobrze, że w 30-stopniowym upale nie przeszkadzał mi nawet brak wody w punktach gastronomicznych (co nie znaczy, że o tym skandalu szybko zapomnę). Łaknących bardziej sportowej (i taktycznej) analizy odsyłam do wpisu Michała Treli, sam mogę pokusić się co najwyżej o luźne impresje.

Kibice Ukrainy po golu w finale z Koreą Południową

Finał mistrzostw świata do lat 20 na trybunach – koreański sektor między tłumem z Ukrainy

Na finał do Łodzi wybrałem się w dopiero co upolowanej koszulce Ukrainy nie tylko dlatego, że z piłkarską Koreą Południową nie jest mi po drodze od jej bandyckiego pchania przez sędziów w fazie pucharowej mundialu 2002 (tak, wiem, że to nie wina dzisiejszej kadry U-20). Chciałem, by to było wielkie święto dla tysięcy Ukraińców mieszkających w Polsce – i tak właśnie było. Na stadionie Widzewa widziałem wiele twarzy spalonych słońcem – przypuszczam, że spora część z nich została opalona na licznych budowach – z flagą Ukrainy na policzku, które po kolejnych golach Supriahy emanowały radością i dumą. Jeśli ten triumf może być jakimś pocieszeniem dla każdego Ukraińca, który w naszej ojczyźnie usłyszał, że ma wracać do siebie, bo coś komuś tu zabiera, to niech nim będzie. Tego mistrzostwa nikt Ukraińcom nie zabierze. My też byliśmy kiedyś w podobnej sytuacji, ale Polacy, gdy zjeżdżając nie tylko z ojczyzny, ale i ze wszystkich 16 landów, opanowali niemieckie stadiony podczas Weltmeisterschaft 2006 nie mieli (nie licząc goli Bartosza Bosackiego o honor z Kostaryką) z czego się cieszyć. Dorosłej kadrze Janasa zabrakło na tle rywali jakości i pomysłu, którą pokazała młodzieżowa drużyna Ołeksandra Petrakowa.

Ukraina – Korea Południowa 3:1 – radość i smutek po finale mistrzostw świata U-20

Koreańczyków – niech poprzedni akapit nikogo nie zwiedzie – też było na finale sporo, siedziałem zresztą między nimi i zastanawiałem się, czy aż tylu pracuje ich w polskich zakładach Samsunga i innego LG, czy serio na ten finał zjechali. Kolega Kamil, dzięki którego uprzejmości mogłem na tym finale być, a który jest bywalcem na Widzewie i ma wprawę w szacowaniu liczby kibiców, ocenił, że z 16 344 widzów na stadionie, około 6-7 tys. stanowili Ukraińcy, a Koreańczyków mogły być nawet 4 tysiące. Para siedząca przed nami była świeżo po dziesięciogodzinnym locie z Seulu (!), przy czym sielankę stwierdzenia, że „przyjechali specjalnie na finał” zepsuło następujące po nim zdanie, że dalej lecą do Nowego Jorku. W każdym razie – od 2002 roku nic się nie zmieniło. Wtedy, przed mundialem, Jerzy Engel na jednej z odpraw zwracał piłkarzom reprezentacji Polski uwagę, że gdy kibice Korei widzą jeden procent szans na zakończenie akcji golem, to drą się wniebogłosy. Te akurat krzyki i piski trudno nazwać dopingiem, ale już rytmiczne i powtarzane „Korea!” (wymawiane jako… „ne aniengo”) wkręcało się w głowę okrutnie.

Kibice Korei Południowej podczas finału z Ukrainą

Mundial U-20. Frekwencja w Polsce niezła, ale poniżej średniej poprzednich turniejów

Wydawało mi się, że Polska jako organizator będzie mogła odtrąbić frekwencyjny sukces, tymczasem zestawienie opublikowane przez Krzysztofa Sędzickiego na sportowefakty.wp.pl jasno pokazuje, że mniejszą popularnością na trybunach cieszyły się tylko mistrzostwa świata U-20 w Turcji. O ile średnia widzów dla Łodzi, gdzie grali Polacy i gdzie odbył się finał, wygląda nieźle (ponad 10 tys.), a dla Lublina całkiem przyzwoicie (7,7 tys.), to już taka Bydgoszcz powinna się nad sobą zastanowić (albo raczej PZPN, a konkretnie Zbigniew Boniek powinien zrewidować kolejne pomysły przyznawania temu miastu kolejnych tego typu imprez). Jasne, problemy były systemowe, trybuny świeciły pustkami, biletów nie było w kasach (FIFA: bo nie), a moment pojawiania się ich w sprzedaży internetowej był losowy, ale średnia 5,2 tys. w mieście bez piłki na poziomie trzecioligowym (Chemik właśnie spada z III do IV) pokazuje nikły głód futbolu (przynajmniej tego na wyższym poziomie).

Mistrzostwa świata do lat 20 – frekwencja na turniejach (za sportowefakty.wp.pl)

Ukłon Korei, czyli Lee Kang-in śladem Sona

Mnie do Bydgoszczy na wspaniały mecz Francja – USA też nie udało się dotrzeć, w ogóle widziałem za mało meczów, by czuć się kompetentnym w ocenie wyboru najlepszego zawodnika turnieju.

Wiem na pewno, że Lee Kang-in ma to szczęście, że szlak w walce z kulturową barierą i stereotypem mówiącym, iż piłkarz z Azji nijak nie może wskoczyć do top 10 piłkarzy na świecie, przeciera Son swoją grą w Tottenhamie. Korea gra na mundialu jest zawsze od 1986 roku, a przecież mistrzostwa będą jeszcze rozdymane, więc Lee Kang-in pogra nie raz na największej piłkarskiej imprezie. Koreański numer 10 był w Łodzi liderem i podczas meczu, i po jego zakończeniu, gdy wyznaczał moment kłaniania się publiczności. To był fajny moment, ładny pokaz dalekiej kultury.

Lee Kang-in na czele reprezentacji Korei Południowej, która kłaniała się publiczności po finale z Ukrainą

Ukraina – od Euro U-19 z Kyryło Petrowem do mundialu U-20 z Andrijem Łuninem

Prawdziwą wartość piłkarską tych 20-latków poznamy za kilka lat. Gdy latem 2009 roku spędzałem wakacje na (jeszcze należącym do Ukrainy) Krymie, akurat w Doniecku rozgrywany był finał mistrzostw Europy do lat 19. Ukraina wygrała 2:0 z Anglią, w której składzie byli Danny Welbeck, Kieran Trippier i Kyle Walker (półfinaliści mundialu 2018) i Danny Drinkwater (mistrz kraju z Leicester wypadł z kadry tuż przed wyjazdem do Rosji). Dekadę po złotym medalu drużyny Jurija Kalitwincewa, który ukraińskie media wtedy opiewały, większość tamtej kadry kopie w przeciętnych ukraińskich klubach, a część tuła się nawet po dużo słabszych ligach (fińska, węgierska, białoruska). Na wielkim turnieju zagrał tylko Denys Garmasz (przeciw Anglii na Euro 2012 i z Irlandią Północną na Euro 2016), a w Lidze Mistrzów występowali też Serhij Krywcow (Szachtar Donieck) i Serhij Rybałka (Dynamo Kijów). Największa gwiazda drużyny i najlepszy zawodnik Euro do lat 19 w 2009 roku, Kyryło Petrow, po jednym roku kalendarzowym (2014) w Koronie Kielce, wyjechał do Kazachstanu, skąd – przez Olimpik Donieck – trafił do Neftczi Baku. Kasa w portfelu na pewno się zgadza, ale raczej nie o takich klubach w CV marzył wychowanek Dynama Kijów. Słusznie pisał magazyn „Futboł” w numerze, który kupiłem wtedy na Krymie: „Reprezentacja jest ważna, ale to nie ona buduje zawodnika. Swoje własne mistrzostwo każdy z nich musi szlifować w klubie”.

Kyryło Petrow – mistrz Europy do lat 19 z 2009 roku na okładce magazynu Futboł oraz w 2014 roku jako piłkarz Korony Kielce

Najlepszy bramkarz mistrzostw świata do lat 20, Andrij Łunin – przepraszam za złośliwość – do niedawna był bramkarzem za słabym na ekstraklasę, ale wystarczająco dobrym na Real Madryt. Gdy jeszcze był w Dnipro, oferowano go kilku polskim klubom za ok. 250 tys. euro, mówi się o Legii, ale najbliżej było jego przejścia do Pogoni Szczecin.  Bez względu na to, czy po wypożyczeniu do Leganes, dostanie szansę na Santiago Bernabeu, czy nie, jeszcze przez parę lat może być spokojny o zainteresowanie klubów z najlepszych lig.

Andrij Piatow w bramce reprezentacji albo niedługo sam usunie się w cień, albo przez młodziana zostanie z bramki wypchnięty. Andrij Łunin zdaje się mieć wszystko, by powtórzyć w kadrze wieloletnią przygodę Ołeksandra Szowkowskiego (w reprezentacji od 1994 do 2012!). Sam Szowkowski jest teraz zresztą trenerem bramkarzy w sztabie Andrija Szewczenki.

Tęsknota za Szewczenką

Kibicka w koszulce Andrija Szewczenki podczas finału Ukraina – Korea Południowa

Tęsknota kibiców ukraińskich za Szewczenką-piłkarzem jest naturalna, ale wydaje mi się, że bardziej niż na wybitne jednostki, powinni oni czekać na zgraną i wyrównaną pierwszą reprezentację – taką jak ta do lat 20. Ten mundial świetnie pokazał, że jednostki – patrz: Mali, Francja, USA –  nie są w stanie udźwignąć całego ciężaru oczekiwań, jeśli cały zespół nie funkcjonuje jak trzeba. Pokolenie Szewczenki najpierw prawo gry na wielkim turnieju przegrywało w barażach (do MŚ 1998 z Chorwacją, do Euro 2000 ze Słowenią, do MŚ 2002 z Niemcami), a gdy już osiągnęło sukces (ćwierćfinał mundialu 2006), to jego styl był dla mnie dyskusyjny (w grupie w pokonanym polu Tunezja i Arabia Saudyjska, ze Szwajcarią awans wybronił Szowkowski, poważni rywale – Hiszpania i Włochy – nie dawali złudzeń – było 0:4 i 0:3). Momentem kulminacyjnym miało być Euro 2012, zaczęło się od wspaniałego 2:1 (z 0:1) ze Szwecją, z piękną dziecięcą radością, ale potem były przykre porażki z Francją i Anglią.

Na Euro 2016 było już tylko smutno, Ukraina była jednym z większych rozczarowań całego turnieju, co akurat mogłem widzieć z bliska z trybun w Marsylii. Z jej meczu z Polską zapamiętałem tylko Romana Zozulę – jego jedną akcję i przede wszystkim beznadziejną fryzurę.

Polska – Ukraina na Euro 2016: Tomasz Jodłowiec, Roman Zozula, Michał Pazdan, Ołeksandr Zinczenko i Grzegorz Krychowiak

Teraz ukraiński kibic z Polski dostaje nie tyle promyk nadziei i światełko w tunelu, co całe, mieniące się złotem pokolenie dwudziestolatków. Niech tylko będzie mądrzejszy od sąsiada i powstrzyma się od kłótni o zmianę szyldu i jechanie dalej, a powinno być dobrze.

Ukraina – Korea Południowa 3:1 (1:1)

0:1 Kang-in Lee (5. minuta, rzut karny),

1:1 Władysław Supriaha (34.),
2:1 Władysław Supriaha (53.),

3:1 Heorhij Citaiszwili (89.)

Ukraina: Andrij Łunin – Ołeksandr Safronow, Walerij Bondar, Daniło Bieskorowanyj – Juchym Konoplia, Ołeksij Chachłow (56. Maksym Czech), Kiryło Dryszliuk, Wiktor Kornijenko – Heorhij Citaiszwili, Serhij Bułeca (88. Ołeksij Kaszczuk), Władysław Supriaha (63. Daniło Sikan).
Korea Płd.: Gwangyeon Lee – Jisol Lee, Hyunwoo Kim, Jaeik Lee – Taehyeon Hwang, Seyun Kim (46. Wonsang Um), Jungmin Kim, Yongwook Cho (63. Sejin Jeon), Jun Choi (80. Kyuhyuk Lee) – Kangin Lee, Sehun Oh.
Żółte kartki: Juchym Konoplia, Hyunwoo Kim, Jaeik Lee, Sehun Oh.
Sędzia: Ismail Elfath (Stany Zjednoczone).
Widzów 16 344.

Najlepsi piłkarze mistrzostw świata do lat 20

1977 Tunezja Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich Wołodymyr Bezsonow
1979 Japan Argentyna Diego Maradona
1981 Australia Rumunia Romulus Gabor
1983 Meksyk Brazylia Geovani
1985 ZSRR Brazylia Silas
1987 Chile Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii Robert Prosinečki
1989 Arabia Saudyjska Brazylia Bismarck
1991 Portugalia Portugalia Emílio Peixe
1993 Australia Brazylia Adriano
1995 Katar Brazylia Caio
1997 Malezja Urugwaj Nicolás Olivera
1999 Nigeria Mali Seydou Keita
2001 Argentyna Argentyna Javier Saviola
2003 Zjednoczone Emiraty Arabskie Zjednoczone Emiraty Arabskie Ismail Matar
2005 Holandia Argentyna Lionel Messi
2007 Kanada Argentyna Sergio Agüero
2009 Egipt Ghana Dominic Adiyiah
2011 Kolumbia Brazylia Henrique
2013 Turcja Ghana Ebenezer Assifuah
2015 Nowa Zelandia Mali Adama Traoré
2017 Korea Południowa Anglia Dominic Solanke
2019 Polska Korea Południowa Lee Kang-in

B.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *