Albańczyk słodszy niż Beckenbauer

Przeczytałem właśnie książkę Małgorzaty Rejmer „Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii”.

boto

To poruszająca i napisana z dużą wrażliwością lektura. Autorka oddaje w niej głos ofiarom reżimu Envera Hodży. Ukazuje kulturę donosów i absurdalność reżimowych wyroków. Jedna z przywoływanych historii dotyczy… futbolu.

Mój kuzyn dostał dwa lata więzienia, bo podczas meczu Albania – RFN powiedział: „Ten Beckenbauer to jest znakomity gracz!”. Siedział w domu kultury w grupie kilkudziesięciu osób, chwilę później ktoś gwizdnął, ktoś zawołał, ktoś się poderwał, „goool!”. Niby nic się nie stało. Wyrok, uzasadniał sędzia, jest odpowiednio surowy. W końcu wychwalając niemieckiego piłkarza, skazany znieważył piłkarzy albańskich, podeptał ich godność, co wymiar sprawiedliwości wycenił na dwa lata. (s. 143-144).

Pomijając się oczywiście wszystkie inne kwestie związane z tą opowieścią zacząłem zastanawiać się o jakim meczu opowiada Rejmer jej rozmówca. Poszperałem i okazało się, że za czasów Hodży odbyły się trzy spotkania Albańczyków z Niemcami, w których grał Beckenbauer: RFN – Albania 6:0, 1967, Albania – RFN 0:1, 1971 oraz RFN – Albania 2:0, 1971 (przy okazji – mecze z 1971 roku toczone były w ramach eliminacji do EURO 1972, a pozostałymi rywalami w grupie były Turcja i Polska).

A tak w ogóle to obie nacje mierzyły się czternastokrotnie (ostatnio w ramach el. MŚ 2002). Bilans spotkań nie pozostawia złudzeń – 13 zwycięstw Niemców i jeden remis (0:0 w 1967 roku; może dlatego, że nie grał wtedy Beckenbauer?). Co ważne jednak Albańczycy zwykle nad wyraz dzielnie wojowali z naszymi zachodnimi sąsiadami. Tylko dwukrotnie przegrali więcej niż dwoma golami (jak popuszczali cugle to solidnie – 0:6 w 1967 i 0:8 w 1981), najczęściej były to jednobramkowe porażki (ośmiokrotnie).

Ja osobiście zapamiętałem sobie dwa spotkania z 1997 roku (el. MŚ 1998) podczas których Albańczycy napędzili sporo strachu Niemcom. U siebie polegli oni po ładnym boju 2:3 (oglądałem ten mecz, a przynajmniej jego fragmenty, w telewizji, bodaj SAT1; sam nie wiem dlaczego; do dzisiaj pamiętam te albańskie lufy z karnych!). Skrót tutaj. W drugim zaś, po fantastycznym spotkaniu, przegrali 3:4, tracąc gola w 91. minucie. Skrót tutaj.

Choć Albańczycy ciągle znajdują się w trudnej sytuacji i wciąż w ich głowach tkwi reżim „dobrego wujaszka Envera”, to są już wolni. To trudna wolność, ale pozwala ona choćby doceniać grę Beckenbauera.

P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *