Zepsuty karny – legenda nie tylko o Cristiano Ronaldo. Jego gryźć powinno co innego

cristiano

fot. Fanny Schertzer – CC 3.0.

Tak naprawdę ten zmarnowany rzut karny może zbudować historię Cristiano Ronaldo na Euro 2016. O awansie Portugalii zdecyduje przecież mecz z Węgrami, którzy – przy całej sympatii do magii szarych spodni Kiraly’ego i siły obrońców z ekstraklasy – gdy mierzą się z mocarzami, bywają wybatożeni okrutnie (taka Holandia w ostatnich pięciu meczach prała ich: 8:1, 4:1, 5:3, 4:0 i 6:1; innych potęg w ostatnich pięciu latach skutecznie unikali). Kolekcjoner „Złotych piłek” może więc być poirytowany, że oddalił się moment pokonania bramkarza na tym turnieju, ale czuję w kościach, że to i tak nastąpi. Jednostka to przecież wybitna.

A ten zmarnowany karny dopisuje go do innych wielkich, którzy mieli z tym problem w ważnych momentach. Plejada to wspaniała, zerkam na czołówkę plebiscytu „France Football” od połowy lat 80. i prawie co nazwisko z Europy, to skojarzenie nie tylko z momentami wielkości, ale i ze skopanym karnym:

Michel Platini – słynny ćwierćfinał z Brazylią w 1986;

Preben Elkjaer – na wagę braku awansu Danii do finału Euro 1984;

Igor Biełanow – finał Euro 1988 z Holandią, już przy 0:2, ale jednak;

Marco van Basten – zawalony konkurs jedenastek z Danią w półfinale Euro 1992;

Franco Baresi i Roberto Baggio – niebo nad brazylijską bramką w finale mundialu 1994;

Predrag Mijatović – w ostatniej minucie poprzeczka na drodze do dogrywki z Holandią, II runda francuskich MŚ 1998;

Raul – też ostatnia minuta i też niecelnie na wagę braku dogrywki, z Francją w ćwierćfinale Euro 2000;

Frank de Boer i Patrick Kluivert – półfinał tego samego Euro 2000 z Włochami, w sumie Holendrzy zawalili tam dwa karne w meczu i trzy w konkursie;

David Beckham – podobno portugalski kibic, który złapał piłkę kopniętą w konkursie jedenastek na Euro 2004 wciąż żyje z procentów z jej sprzedaży;

Andrea Pirlo i Andrij Szewczenko – tu sprawa oczywista, Dudek Dance w finale Ligi Mistrzów 2005;

Zlatan Ibrahimović – mało kto pamięta, że nie strzelił w ćwierćfinałowym konkursie na Euro 2004 z Holandią.

Wspaniałe nazwiska, fascynujące historie. Te zmarnowane karne to przykry i ważny, ale jednak tylko epizod w opowieściach o nich. Będzie tak i z Cristiano Ronaldo. Jego problem jest inny: to cały reprezentacyjny rozdział – powoli, ale jednak – kończącej się kariery. Indywidualne statystyki ma niebywałe – strzelał gole na sześciu wielkich turniejach z rzędu (Euro 2004, 2008, 2012 i mundiale 2006, 2010 i 2014), co jest chyba ewenementem w historii futbolu. Ale trofeum nie podniósł ani razu, żaden turniej nie był też bezapelacyjnie „jego” (to zresztą problemy i Cristiano, i Messiego).

Wydaje się, że Portugalczycy jako zespół najgroźniejsi byli wtedy, gdy Cristiano dopiero wchodził na szczyt (2004-2006-2008). Oczywiście, wiąże się to z jednej strony z kończącym grę złotym pokoleniem Figo i kompanów, ale z drugiej – Portugalia talentów ciągle produkuje na pęczki, a jednak w kadrze są one w cieniu gwiazdy tak głębokim, że są niemal niedostrzegalne. To częsta wada gwiazdorów – wszystko chcieliby robić sami, a granie w piłkę po jedenastu byliby skłonni w pełni zaakceptować dopiero wtedy, gdy powszechne byłoby klonowanie. Najlepiej obrazują to rzuty wolne, zawłaszczone w kadrze przez Cristiano Ronaldo, permanentnie nieszkodliwe.

Jak wskrzesić ducha w drużynie po zawalonym przez siebie karnym, pokazał cztery lata temu nie gwiazdor, a zatrzymany na inaugurację przez Przemysława Tytonia, Grek Karagounis.

Jak schować swoje ambicje do kieszeni i pracować z całych sił na sukces zespołu, pokazuje na tym turnieju inna gwiazda światowego formatu. Podpowiem, że w ostatnim meczu zamiast z rzutu wolnego strzelać – zaskoczył podaniem do Arkadiusza Milika.

B.

16 prognoz na Euro 2016 we Francji. Ćwierćfinał meczem nad meczami

france

1. Polska pierwszy raz na dużym turnieju będzie strzelała karne po dogrywce.

2. A Robert Lewandowski zostanie królem strzelców.

3. Te karne, oczywiście, wygramy.

4. Ćwierćfinał polskim meczem nad meczami, nowym Wembley, nowym Chorzowem z Portugalią, nowym-co-tam-chcecie.

5. Bartosz Salamon polskim odkryciem mistrzostw.

6. Hiszpania z tymi Gruzinami tylko żartowała. Swoją grupę rozniesie w pył, a przecież nie jest taka prosta.

7. Największymi przegranymi – kozacy z eliminacji: Turcja i Austria.

8. Bo już tacy Węgrzy biorą baty będąc świadomymi tego, że są zwyczajnie kiepscy.

9. Irlandia znowu będzie baranem w swojej grupie, a inni rzeźnikami. Żal rozśpiewanych kibiców.

10. A Belgowie ze Szwedami tylko dlatego nie zrobią Włochów w bambuko, bo wychodzą zespoły z trzecich miejsc.

11. Co, jak świetnie wiemy, jest najgorszym efektem rozszerzenia turnieju do 24 zespołów. Niestety niektóre mecze 1/8 finały to będą tzw. mecze cykorów. 0-0, jeden strzał, te sprawy. Smutne.

12. W Rosji znowu się wszyscy pokłócą i Putin każe grać reprezentacji Rosji w lidze rosyjskiej. A innym zespołom z nią przegrywać.

13. W czwórce będzie też Anglia. A co tam – nawet w finale.

14. Albania nie strzeli gola, ale ten turniej i tak będzie wspominać z rozrzewnieniem, bo lada moment z połowy piłkarzy rozgrabi ją Kosowo.

15. Ogólnie, to będzie turniej do wspominania. Dobry, emocjonujący. Jak Euro 1984, jak mundial 1998.

16. I na szczęście, nikomu nic się nie stanie. Choć strach będzie. Amen.

B.