Nikt bardziej od Polski nie tracił głowy z San Marino

Grzegorz Krychowiak i Andy Selva, Polska - San Marino

Przejrzałem protokoły ze wszystkich 108 spotkań Sanmaryńczyków o punkty eliminacji mistrzostw świata i Europy. Nie miałem na to ochoty, ale irytacja po postawie polskich piłkarzy przeważyła.

Zrobiłem to nie dlatego, że Robert Lewandowski strzelał na bramkę, gdy w polu karnym leżał obrońca (oraz że pierwszego karnego strzelił tak, że piłka wpadając do bramki płakała). Nie też z powodu braku płynności i jakiegokolwiek polotu w grze biało-czerwonych na tle najgorszych z najgorszych. Ani z powodu złości na Jakuba Koseckiego, który pokazując ”eLkę” zapomniał, że właśnie gra dla kraju, a nie dla klubu. To wszystko są wrażenia związane ze zdarzeniami, które może i zapadają w pamięć kibica na krócej czy dłużej, ale z perspektywy zakończonego meczu – są nieistotne. Piłka nożna jest wymierna, na końcu podliczamy gole i mamy wynik: Polska – pięć, San Marino – zero. To przede wszystkim.

Ale w protokole mamy też żółte i czerwone kartki, one o spotkaniu też mogą powiedzieć wiele. Podliczam więc Polaków i porównuję do innych przeciwników – jak mają w zwyczaju mówić komentatorzy – sympatycznych Sanmaryńczyków. I wychodzi mi czarno na białym – tylko w pięciu innych przypadkach ktoś był tak samo nieroztropny, by uzbierać aż trzy kartki w starciu z Nazionale di calcio di San Marino: dwa razy była to Walia, a raz – Irlandia Północna, Słowacja oraz Bośnia i Hercegowina (jeżeli za dwie żółte kartki ktoś obejrzał w konsekwencji czerwoną – jej nie liczę dodatkowo). Żadna kadra nie traciła głowy bardziej od tych pięciu, w tym naszej.

Nie chodzi mi o to, by szczególnie piętnować Eugena Polanskiego (jednego z nielicznych, który moim zdaniem występu na Euro 2012 nie musi się wstydzić) oraz Grzegorza Krychowiaka i Arkadiusza Milika (moich nadziei na kolejne eliminacje). Sądzę po prostu, że te kary dobitnie oddają chaos, a przede wszystkim brak pewności siebie w grze Polaków. Znów ktoś może powiedzieć, że to niesprawiedliwa statystyka, bo sędzia kiepsko gwizdał, faule nie były na żółte kartki, a Milik w sumie był faulowany. Jasne.

Zanim do statystyk (kolejno: data, eliminacje, mecz, liczba kartek dla rywala San Marino), ku pokrzepieniu: na szczęście żaden z Polaków nie był takim raptusem jak Olof Mellberg, który towarzystwo Sanmaryńczyków opuścił już w 34. minucie. Ale to akurat znany kosiarz, który wjeżdżał w nogi nawet koledze z kadry na treningu. Niżej scenka z Fredrikiem Ljungbergiem.





14/11/90 EME San Marino 0-4 Szwajcaria 0
5/12/90 EME Rumunia 6-0 San Marino 0
27/03/91 EME San Marino 1-3 Rumunia 0
1/05/91 EME San Marino 0-2 Szkocja 1
22/05/91 EME San Marino 0-3 Bułgaria 2
5/06/91 EME Szwajcaria 7-0 San Marino 2
16/10/91 EME Bułgaria 4-0 San Marino 0
13/11/91 EME Szkocja 4-0 San Marino 0
9/09/92 EMŚ Norwegia 10-0 San Marino 0
7/10/92 EMŚ San Marino 0-2 Norwegia 0
28/10/92 EMŚ Turcja 4-1 San Marino 2
17/02/93 EMŚ Anglia 6-0 San Marino 0
10/03/93 EMŚ San Marino 0-0 Turcja 1
24/03/93 EMŚ Holandia 6-0 San Marino 0
28/04/93 EMŚ Polska 1-0 San Marino 0
19/05/93 EMŚ San Marino 0-3 Polska 0
22/09/93 EMŚ San Marino 0-7 Holandia 1
17/11/93 EMŚ San Marino 1-7 Anglia 0
12/10/94 EME Rosja 4-0 San Marino 0
16/11/94 EME Grecja 2-0 San Marino 0
14/12/94 EME Finlandia 4-1 San Marino 1
29/03/95 EME San Marino 0-2 Finlandia 0
26/04/95 EME San Marino 0-2 Szkocja 0
25/05/95 EME Wyspy Owcze 3-0 San Marino 0
07/06/95 EME San Marino 0-7 Rosja 0
06/09/95 EME San Marino 0-4 Grecja 1
11/10/95 EME San Marino 1-3 Wyspy Owcze 1
15/11/95 EME Szkocja 5-0 San Marino 0
2/06/96 EMŚ San Marino 0-5 Walia 3
31/08/96 EMŚ Walia 6-0 San Marino 1
09/10/96 EMŚ San Marino 0-3 Belgia 1
10/11/96 EMŚ Turcja 7-0 San Marino 0
29/03/97 EMŚ Holandia 4-0 San Marino 0
30/04/97 EMŚ San Marino 0-6 Holandia 0
7/06/97 EMŚ Belgia 6-0 San Marino 0
10/09/97 EMŚ San Marino 0-5 Turcja 0
10/10/98 EME San Marino 0-5 Izrael 0
14/10/98 EME San Marino 1-4 Austria 2
18/11/98 EME San Marino 0-1 Cypr 2
10/02/99 EME Cypr 4-0 San Marino 2
31/03/99 EME San Marino 0-6 Hiszpania 2
28/04/99 EME Austria 7-0 San Marino 0
5/06/99 EME Hiszpania 9-0 San Marino 0
8/09/99 EME Izrael 8-0 San Marino 1
7/10/00 EMŚ San Marino 0-2 Szkocja 0
15/11/00 EMŚ San Marino 0-1 Łotwa 2 (2x żółta = 1 czerwona)
28/02/01 EMŚ Belgia 10-1 San Marino 0
28/03/01 EMŚ Szkocja 4-0 San Marino 1
25/04/01 EMŚ Łotwa 1-1 San Marino 1
2/06/01 EMŚ Chorwacja 4-0 San Marino 1
6/06/01 EMŚ San Marino 1-4 Belgia 0
5/09/01 EMŚ San Marino 0-4 Chorwacja 2
7/09/02 EME San Marino 0-2 Polska 1
16/10/02 EME Węgry 3-0 San Marino 1
20/11/02 EME San Marino 0-1 Łotwa 0
2/04/03 EME Polska 5-0 San Marino 0
30/04/03 EME Łotwa 3-0 San Marino 1
7/06/03 EME San Marino 0-6 Szwecja 0
11/06/03 EME San Marino 0-5 Węgry 1
6/09/03 EME Szwecja 5-0 San Marino 0
4/09/04 EMŚ San Marino 0-3 Serbia i Czarnogóra 1
8/09/04 EMŚ Litwa 4-0 San Marino 1
13/10/04 EMŚ Serbia i Czarnogóra 5-0 San Marino 2
17/11/04 EMŚ San Marino 0-1 Litwa 2
9/02/05 EMŚ Hiszpania 5-0 San Marino 0
30/03/05 EMŚ San Marino 1-2 Belgia 2
4/06/05 EMŚ San Marino 1-3 Bośnia i Hercegowina 3
7/09/05 EMŚ Belgia 8-0 San Marino 2
8/10/05 EMŚ Bośnia i Hercegowina 3-0 San Marino 2
12/10/05 EMŚ San Marino 0-6 Hiszpania 1
6/09/06 EME San Marino 0-13 Niemcy 1
7/10/06 EME Czechy 7-0 San Marino 0
15/11/06 EME Irlandia 5-0 San Marino 1
7/02/07 EME San Marino 1-2 Irlandia 0
28/03/07 EME Walia 3-0 San Marino 1
2/06/07 EME Niemcy 6-0 San Marino 0
22/08/07 EME San Marino 0-1 Cypr 0
8/09/07 EME San Marino 0-3 Czechy 1
12/09/07 EME Cypr 3-0 San Marino 2
13/10/07 EME Słowacja 7-0 San Marino 1
17/10/07 EME San Marino 1-2 Walia 3
21/11/07 EME San Marino 0-5 Słowacja 3
10/09/08 EMŚ San Marino 0-2 Polska 0
11/10/08 EMŚ San Marino 1-3 Słowacja 2 (2x żółta = 1 czerwona)
15/10/08 EMŚ Irlandia Północna 4-0 San Marino 2
19/11/08 EMŚ San Marino 0-3 Czechy 1
11/02/09 EMŚ San Marino 0-3 Irlandia Północna 3
1/04/09 EMŚ Polska 10-0 San Marino 0
6/06/09 EMŚ Słowacja 7-0 San Marino 2
12/08/09 EMŚ Słowenia 5-0 San Marino 0
9/09/09 EMŚ Czechy 7-0 San Marino 1
14/10/09 EMŚ San Marino 0-3 Słowenia 1
3/09/10 EME San Marino 0-5 Holandia 1
7/09/10 EME Szwecja 6-0 San Marino 1 (czerwona)
8/10/10 EME Węgry 8-0 San Marino 0
12/10/10 EME San Marino 0-2 Mołdawia 1
17/11/10 EME Finlandia 8-0 San Marino 1
3/06/11 EME San Marino 0-1 Finlandia 0
7/06/11 EME San Marino 0-3 Węgry 2
2/09/11 EME Holandia 11-0 San Marino 0
6/09/11 EME San Marino 0-5 Szwecja 1
11/10/11 EME Mołdawia 4-0 San Marino 1 (czerwona)
11/09/12 EMŚ San Marino 0-6 Czarnogóra  1
12/10/12 EMŚ Anglia 5-0 San Marino  0
16/10/12 EMŚ San Marino 0-2 Mołdawia  1
14/11/12 EMŚ Czarnogóra 3-0 San Marino  1
22/03/13 EMŚ San Marino 0-8 Anglia 0
26/03/13 EMŚ Polska 5-0 San Marino 3

B.

Euro 2012 trwa, tylko Polska bez wygranej z innym finalistą

Mapa federacji zrzeszonych w UEFA

Na czerwono: europejskie reprezentacje, którym od 2010 r. do dzisiaj (25.03.2013) nie udało się wygrać ani jednego meczu z finalistą Euro 2012 (zarówno towarzyskiego jak i o punkty)

Kolejny raz dobijać się beznadziejną dolą polskiego kibica nie mam zamiaru, tzw. gry reprezentacji Polski przeciw Ukrainie analizował nie będę. Przy okazji tego blamażu przyszło mi tylko do głowy, by podliczyć bilans Polaków w meczach z pozostałymi drużynami grającymi na minionych mistrzostwach Europy. I przypomnieć, że spośród finalistów ME

TYLKO POLSKA NIE WYGRAŁA ANI JEDNEGO MECZU Z INNYM UCZESTNIKIEM EURO 2012

(licząc od początku 2010 r., czyli od zakończenia poprzednich eliminacji do mistrzostw świata).

Ani meczu o punkty, ani meczu towarzyskiego. A przecież w spotkaniach przed turniejem to Polacy grali na serio, a rywale na luzie.

Mecze już z tego, 2013 roku, zakończone porażkami z Irlandią (jakże jej współczuliśmy kiepskiej drużyny drwali, tia) i Ukrainą, ostatecznie i niepodważalnie dowiodły, że z grona uczestników Euro reprezentacja Polski jest zdecydowanie najsłabsza. Owi rywale dzięki biało-czerwonym, podwoili zresztą swoją liczbę zwycięstw w omawianym zakresie. Co nie świadczy najlepiej o nich, a jeszcze gorzej – o Polakach.

Ale pal licho zwycięstwa jednych finalistów nad drugimi. Bardziej wgniata w fotel to, że kolejne 17 drużyn spoza ostatniego Euro dokonało w latach 2010-2013 tego, czego Polacy nie zrobili ani razu. Przy czym Słowacy pobili w RPA ówczesnych czempionów Włochów, Szwajcarzy – mistrzów Europy i przyszłych mistrzów globu Hiszpanów, a Serbowie – znakomitych Niemców. W przytoczonych niżej wygranych Turcji dziwić może tylko to, że nie zdarzyły się w meczach o punkty, ale o stawkę umiały faworyta pokonać i Białoruś (Francję), i Norwegia (Portugalię), i Węgry (Szwecję), i Litwa (Czechy), i Czarnogóra (Ukrainę), i Bośnia (ostatnio – Grecję). Do tej listy w piątek prawie dopisałby się też Izrael, ale Portugalczycy uciekli spod topora w ostatniej chwili.

Polskę zaznaczam więc na mapie tak samo jak powoli odradzającą się Bułgarię (ale wciąż tylko remisującą z faworytami – Włochami, Czechami i Danią), a także takie kraje jak: Islandia, Irlandia Północna, Walia, Łotwa, Kazachstan, Mołdawia, Słowenia, Izrael, Gruzja, Azerbejdżan, Armenia, Albania, Cypr, Malta, Wyspy Owcze, Andora, Liechtenstein i San Marino.

Oczywiście, można powiedzieć, że kryterium pokonania akurat któregoś z finalistów Euro 2012, w akurat podanym okresie, jest tendencyjne i dla Polski niesprawiedliwe.

Można też jednak spojrzeć na tę mapę oraz statystyki i przestać się oszukiwać, że nasza reprezentacja narodowa obecnie coś znaczy. I że ktoś – może poza San Marino – się jej boi.

B.


Mecze finalistów Euro 2012 z innymi finalistami w latach 2010-2013

POLSKA

(17/01/10 TOW Polska 1-3 Dania) * nieoficjalny
8/06/10 TOW Hiszpania 6-0 Polska
4/09/10 TOW Polska 1-1 Ukraina
29/03/11 TOW Grecja 0-0 Polska
9/06/11 TOW Polska 0-1 Francja
6/09/11 TOW Polska 2-2 Niemcy
11/11/11 TOW Polska 0-2 Włochy
29/02/12 TOW Polska 0-0 Portugalia
8/06/12 ME Polska 1-1 Grecja
12/06/12 ME Polska 1-1 Rosja
16/06/12 ME Czechy 1-0 Polska
17/10/12 EMŚ Polska 1-1 Anglia
6/02/13 TOW Irlandia 2-0 Polska
22/03/13 EMŚ Polska 1-3 Ukraina

Zwycięstw: 0. Remisów: 7. Porażek: 6.

 
IRLANDIA

8/10/10 EME Irlandia 2:3 Rosja
7/06/11 TOW Włochy 0:2 Irlandia
10/08/11 TOW Irlandia 0:0 Chorwacja
6/09/11 EME Rosja 0:0 Irlandia
29/02/12 TOW Irlandia 1:1 Czechy
10/06/12 ME Irlandia 1:3 Chorwacja
14/06/12 ME Hiszpania 4:0 Irlandia
18/06/12 ME Włochy 2:0 Irlandia
2/10/12 EMŚ Irlandia 1:6 Niemcy
14/11/12 TOW Irlandia 0:1 Grecja
6/02/13 TOW Irlandia 2:0 Polska
22/03/13 EMŚ Szwecja 0:0 Irlandia

Zwycięstw: 2. Remisów: 4. Porażek: 6.

 
CHORWACJA

7/09/10 EME Chorwacja 0:0 Grecja
9/02/11 TOW Chorwacja 4:2 Czechy
29/03/11 TOW Francja 0:0 Chorwacja
10/08/11 TOW Irlandia 0:0 Chorwacja
7/10/11 EME Grecja 2:0 Chorwacja
29/02/12 TOW Chorwacja 1:3 Szwecja
10/06/12 ME Irlandia 1:3 Chorwacja
14/06/12 ME Włochy 1:1 Chorwacja
18/06/12 ME Chorwacja 0:1 Hiszpania

Zwycięstw: 2. Remisów: 3. Porażek: 4.

UKRAINA

11/08/10 TOW Ukraina 1:1 Holandia
4/09/10 TOW Polska 1:1 Ukraina
9/02/11 TOW Szwecja 1:1 Ukraina
29/03/11 TOW Ukraina 0:2 Włochy
6/06/11 TOW Ukraina 1:4 Francja
10/08/11 TOW Ukraina 0:1 Szwecja
6/09/11 TOW Czechy 4:0 Ukraina
11/11/11 TOW Ukraina 3:3 Niemcy
11/06/12 ME Ukraina 2:1 Szwecja
15/06/12 ME Ukraina 0:2 Francja
19/06/12 ME Anglia 1:0 Ukraina
15/08/12 TOW Ukraina 0:0 Czechy
11/09/12 EMŚ Anglia 1:1 Ukraina
22/03/13 EMŚ Polska 1:3 Ukraina

Zwycięstw: 2. Remisów: 6. Porażek: 6.

HOLANDIA

14/06/10 MŚ Holandia 2:0 Dania
11/07/10 MŚ Holandia 0:1 Hiszpania
11/08/10 TOW Ukraina 1:1 Holandia
12/10/10 EME Holandia 4:1 Szwecja
11/10/11 EME Szwecja 3:2 Holandia
15/11/11 TOW Niemcy 3:0 Holandia
29/02/12 TOW Anglia 2:3 Holandia
9/06/12 ME Holandia 0:1 Dania
13/06/12 ME Holandia 1:2 Niemcy
17/06/12 ME Portugalia 2:1 Holandia
14/11/12 TOW Holandia 0:0 Niemcy
6/02/13 TOW Holandia 1:1 Włochy

Zwycięstw: 3. Remisów: 3. Porażek: 6.

CZECHY

17/11/10 TOW Dania 0:0 Czechy
9/02/11 TOW Chorwacja 4:2 Czechy
25/03/11 EME Hiszpania 2:1 Czechy
6/09/11 TOW Czechy 4:0 Ukraina
7/10/11 EME Czechy 0:2 Hiszpania
29/02/12 TOW Irlandia 1:1 Czechy
8/06/12 ME Rosja 4:1 Czechy
12/06/12 ME Grecja 1:2 Czechy
16/06/12 ME Czechy 1:0 Polska
21/06/12 ME Czechy 0:1 Portugalia
15/08/12 TOW Ukraina 0:0 Czechy
8/09/12 EMŚ Dania 0:0 Czechy
22/03/13 EMŚ Czechy 0:3 Dania

Zwycięstw: 3. Remisów: 4. Porażek: 6.

GRECJA

7/09/10 EME Chorwacja 0:0 Grecja
29/03/11 TOW Grecja 0:0 Polska
7/10/11 EME Grecja 2:0 Chorwacja
11/11/11 TOW Grecja 1:1 Rosja
8/06/12 ME Polska 1:1 Grecja
12/06/12 ME Grecja 1:2 Czechy
16/06/12 ME Grecja 1:0 Rosja
22/06/12 ME Niemcy 4:2 Grecja
14/11/12 TOW Irlandia 0:1 Grecja

Zwycięstw: 3. Remisów: 4. Porażek: 2.

DANIA

(17/01/10 TOW Polska 1:3 Dania)
14/06/10 MŚ Holandia 2:0 Dania
11/08/10 TOW Dania 2:2 Niemcy
8/10/10 EME Portugalia 3:1 Dania
17/11/10 TOW Dania 0:0 Czechy
9/02/11 TOW Dania 1:2 Anglia
11/10/11 EME Dania 2:1 Portugalia
11/11/11 TOW Dania 2:0 Szwecja
29/02/12 TOW Dania 0:2 Rosja
9/06/12 ME Holandia 0:1 Dania
13/06/12 ME Dania 2:3 Portugalia
17/06/12 ME Dania 1:2 Niemcy
8/09/12 EMŚ Dania 0:0 Czechy
16/10/12 EMŚ Włochy 3:1 Dania
22/03/13 EMŚ Czechy 0:3 Dania

Zwycięstw: 4. Remisów: 3. Porażek: 7.

PORTUGALIA

29/06/10 MŚ Hiszpania 1:0 Portugalia
8/10/10 EME Portugalia 3:1 Dania
17/11/10 TOW Portugalia 4:0 Hiszpania
11/10/11 EME Dania 2:1 Portugalia
29/02/12 TOW Polska 0:0 Portugalia
9/06/12 ME Niemcy 1:0 Portugalia
13/06/12 ME Dania 2:3 Portugalia
17/06/12 ME Portugalia 2:1 Holandia
21/06/12 ME Czechy 0:1 Portugalia
27/06/12 ME Portugalia 0:0 Hiszpania
12/10/12 EMŚ Rosja 1:0 Portugalia

Zwycięstw: 5. Remisów: 2. Porażek: 4.

SZWECJA

12/10/10 EME Holandia 4:1 Szwecja
17/11/10 TOW Szwecja 0:0 Niemcy
9/02/11 TOW Szwecja 1:1k Ukraina
10/08/11 TOW Ukraina 0:1 Szwecja
11/10/11 EME Szwecja 3:2 Holandia
11/11/11 TOW Dania 2:0 Szwecja
15/11/11 TOW Anglia 1:0 Szwecja
29/02/12 TOW Chorwacja 1:3 Szwecja
11/06/12 ME Ukraina 2:1 Szwecja
15/06/12 ME Szwecja 2:3 Anglia
19/06/12 ME Szwecja 2:0 Francja
16/10/12 EMŚ Niemcy 4:4 Szwecja
14/11/12 TOW Szwecja 4:2 Anglia
22/03/13 EMŚ Szwecja 0:0 Irlandia

Zwycięstw: 5. Remisów: 4. Porażek: 5.


ROSJA

8/10/10 EME Irlandia 2:3 Rosja
6/09/11 EME Rosja 0:0 Irlandia
11/11/11 TOW Grecja 1:1 Rosja
29/02/12 TOW Dania 0:2 Rosja
1/06/12 TOW Włochy 0:3 Rosja
8/06/12 ME Rosja 4:1 Czechy
12/06/12 ME Polska 1:1 Rosja
16/06/12 ME Grecja 1:0 Rosja
12/10/12 EMŚ Rosja 1:0 Portugalia

Zwycięstw: 5. Remisów: 3. Porażek: 1.

 
FRANCJA

3/03/10 TOW Francja 0:2 Hiszpania
17/11/10 TOW Anglia 1:2 Francja
29/03/11 TOW Francja 0:0 Chorwacja
6/06/11 TOW Ukraina 1:4 Francja
9/06/11 TOW Polska 0:1 Francja
29/02/12 TOW Niemcy 1:2 Francja
11/06/12 ME Francja 1:1 Anglia
15/06/12 ME Ukraina 0:2 Francja
19/06/12 ME Szwecja 2:0 Francja
23/06/12 ME Hiszpania 2:0 Francja
16/10/12 EMŚ Hiszpania 1:1 Francja
14/11/12 TOW Włochy 1:2 Francja
6/02/13 TOW Francja 1:2 Niemcy

Zwycięstw: 6. Remisów: 3. Porażek: 4.

ANGLIA

27/06/10 MŚ Niemcy 4:1 Anglia
17/11/10 TOW Anglia 1:2 Francja
9/02/11 TOW Dania 1:2 Anglia
12/11/11 TOW Anglia 1:0 Hiszpania
15/11/11 TOW Anglia 1:0 Szwecja
29/02/12 TOW Anglia 2:3 Holandia
11/06/12 ME Francja 1:1 Anglia
15/06/12 ME Szwecja 2:3 Anglia
19/06/12 ME Anglia 1:0 Ukraina
24/06/12 ME Anglia 0:0K Włochy
15/08/12 TOW Anglia 2:1 Włochy
11/09/12 EMŚ Anglia 1:1 Ukraina
17/10/12 EMŚ Polska 1:1 Anglia
14/11/12 TOW Szwecja 4:2 Anglia

Zwycięstw: 6. Remisów: 4. Porażek: 4.

WŁOCHY

9/02/11 TOW Niemcy 1:1 Włochy
29/03/11 TOW Ukraina 0:2 Włochy
7/06/11 TOW Włochy 0:2 Irlandia
10/08/11 TOW Włochy 2:1 Hiszpania
11/11/11 TOW Polska 0:2 Włochy
1/06/12 TOW Włochy 0:3 Rosja
10/06/12 MIE Hiszpania 1:1 Włochy
14/06/12 MIE Włochy 1:1 Chorwacja
18/06/12 MIE Włochy 2:0 Irlandia
24/06/12 MIE Anglia 0:0K Włochy
28/06/12 MIE Niemcy 1:2 Włochy
1/07/12 MIE Hiszpania 4:0 Włochy
15/08/12 TOW Anglia 2:1 Włochy
16/10/12 EMŚ Włochy 3:1 Dania
14/11/12 TOW Włochy 1:2 Francja
6/02/13 TOW Holandia 1:1 Włochy

Zwycięstw: 6. Remisów: 5. Porażek: 5.

NIEMCY

27/06/10 MŚ Niemcy 4:1 Anglia
7/07/10 MŚ Niemcy 0:1 Hiszpania
11/08/10 TOW Dania 2:2 Niemcy
17/11/10 TOW Szwecja 0:0 Niemcy
9/02/11 TOW Niemcy 1:1 Włochy
6/09/11 TOW Polska 2:2 Niemcy
11/11/11 TOW Ukraina 3:3 Niemcy
15/11/11 TOW Niemcy 3:0 Holandia
29/02/12 TOW Niemcy 1:2 Francja
9/06/12 ME Niemcy 1:0 Portugalia
13/06/12 ME Holandia 1:2 Niem
cy
17/06/12 ME Dania 1:2 Niemcy
22/06/12 ME Niemcy 4:2 Grecja
28/06/12 ME Niemcy 1:2 Włochy
12/10/12 EMŚ Irlandia 1:6 Niemcy
16/10/12 EMŚ Niemcy 4:4 Szwecja
14/11/12 TOW Holandia 0:0 Niemcy
6/02/13 TOW Francja 1:2 Niemcy

Zwycięstw: 8. Remisów: 7. Porażek: 3.

 
HISZPANIA

3/03/10 TOW Francja 0:2 Hiszpania
8/06/10 TOW Hiszpania 6:0 Polska
29/06/10 MŚ Hiszpania 1:0 Portugalia
7/07/10 MŚ Niemcy 0:1 Hiszpania
11/07/10 MŚ Holandia 0:1d Hiszpania
17/11/10 TOW Portugalia 4:0 Hiszpania
25/03/11 EME Hiszpania 2:1 Czechy
10/08/11 TOW Włochy 2:1 Hiszpania
7/10/11 EME Czechy 0:2 Hiszpania
12/11/11 TOW Anglia 1:0 Hiszpania
10/06/12 ME Hiszpania 1:1 Włochy
14/06/12 ME Hiszpania 4:0 Irlandia
18/06/12 ME Chorwacja 0:1 Hiszpania
23/06/12 ME Hiszpania 2:0 Francja
27/06/12 ME Portugalia 0:0K Hiszpania
1/07/12 ME Hiszpania 4:0 Włochy
16/10/12 EMŚ Hiszpania 1:1 Francja

Zwycięstw: 11. Remisów: 3. Porażek: 3.

Inne reprezentacje, które od 2010 r. pokonały któregoś z finalistów Euro 2012:

Słowacja
24/06/10 MŚ Słowacja 3:2 Włochy
7/09/10 EME Rosja 0:1 Słowacja
15/08/12 TOW Dania 1:3 Słowacja

Szwajcaria
16/06/10 MŚ Hiszpania 0:1 Szwajcaria
26/05/12 TOW Szwajcaria 5:3 Niemcy
15/08/12 TOW Chorwacja 2:4 Szwajcaria

Turcja
22/05/10 TOW Turcja 2:1 Czechy
2/06/12 TOW Portugalia 1:3 Turcja
5/06/12 TOW Turcja 2:0 Ukraina

Austria
3/03/10 TOW Austria 2:1 Dania
1/06/12 TOW Austria 3:2 Ukraina

Norwegia
11/08/10 TOW Norwegia 2:1 Francja
7/09/10 EME Norwegia 1:0 Portugalia
10/08/11 TOW Norwegia 3:0 Czechy

Węgry
2/09/11 EME Węgry 2:1 Szwecja
1/06/12 TOW Czechy 1:2 Węgry

Litwa
7/09/10 EME Czechy 0:1 Litwa
25/03/11 TOW Litwa 2:0 Polska

Szkocja
3/03/10 TOW Szkocja 1:0 Czechy
10/08/11 TOW Szkocja 2:1 Dania

Serbia
18/06/10 MŚ Niemcy 0:1 Serbia

Czarnogóra
16/10/12 EMŚ Ukraina 0:1 Czarnogóra

Białoruś
03/09/10 EME Francja 0:1 Białoruś

Bośnia i Hercegowina
22/03/13 EMŚ Bośnia i Hercegowina 3:1 Grecja

Rumunia
15/11/11 TOW Grecja 1:3 Rumunia

Belgia
17/11/10 TOW Rosja 0:2 Belgia
15/08/12 TOW Belgia 4:2 Holandia

Finlandia
11/09/12 TOW Czechy 0:1 Finlandia

Macedonia
6/02/13 TOW Macedonia 3:0 Dania

Estonia
15/08/12 TOW Estonia 1:0 Polska

 

PS Jeżeli na liście jest błąd – co całkiem prawdopodobne – proszę zgłaszać, zaraz poprawię.

Czytaj też:

Coraz mniej białych plam

Zsyłka rosyjskiego Owena

Na brzegu rzeki Kubań usiadł Aras i dumał

Kubań Krasnodar jest jednym z objawień tego sezonu rosyjskiej Premier Ligi. Zajmuje czwarte miejsce w tabeli i prezentuje się lepiej niż takie ekipy jak Spartak, Rubin, Dynamo czy Terek. Prym w tej drużynie zawodnik, którego dojrzewanie do występów w reprezentacji narodowej było skomplikowane niczym alfabet kraju, który reprezentuje. Oto Aras Ozbiliz.

 

Aras przyszedł na świat w 1990 roku w Bakirkoy – jednym z dystryktów Stambułu, w którym istotną mniejszością są właśnie Ormianie. Jego rodzice – emigranci z Armenii – postanowili jednak, że rodzinie, która uważa się za prawdziwych Ormian nigdy nie będzie po drodze w Turcji. Gdy Aras miał rok rodzice spakowali manatki i przenieśli się do Holandii. Tam młody człowiek dorastał, z czasem zdradzając smykałkę do futbolu. Początkowo strzelał bramki w drużynach juniorskich. Pierwsze podrygi w seniorskiej ekipie zaliczył w sezonie 2010/2011 (14 meczów i 1 gol – już po debiucie zaczęto porównywać go do Messiego), ale na wyższe obroty wszedł dopiero, gdy Amsterdam na rzecz Liverpoolu zamienił Luis Suarez (styczeń 2011). Ozbiliz wskoczył na jego miejsce i choć nie strzelał wielu goli (raptem 1 w 12 spotkaniach), to dał się poznać jako duży talent.

Jego koronnym występem był dwumecz z Manchesterem United w Lidze Europy w lutym 2012. Ajaksowi niewiele zabrakło do awansu (0:2 i 2:1), a Aras dał na boisku prawdziwy popis okraszony golem w rewanżu.

Krótko po tym występie do drzwi kierownictwa Ajaksu zapukali Rosjanie z Kubania Krasnodar i w ramach rozliczenia za Arasa ofiarowali walizkę pieniędzy. O tym, że były to dobrze zainwestowane środki najdobitniej świadczą statystyki zawodnika w lidze rosyjskiej. W chwili obecnej ma on na koncie 8 goli w 16 meczach. W Rosji cieszy się uznaniem, ale z pewnością liczy na karierę w lepszym piłkarskim towarzystwie. Jak na razie podąża właściwą drogą.

 

Jednocześnie w tle klubowej kariery Arasa rozgrywały się dylematy związane z jego decyzją odnośnie gry dla reprezentacji. Dla Holendrów oczywiste wydawało się, że podobnie jak i inni wychowankowie niderlandzkiej ziemi, skieruje on swoje kroki w stronę Oranjes. Początkowo również sam Ozbiliz skłaniał się ku tej właśnie opcji. W marcu 2011 roku otrzymał zaproszenie/zapytanie do reprezentacji Armenii od selekcjonera Vardana Minasjana, ale grzecznie podziękował i powiedział, że czeka na powołanie do Pomarańczowych. Dodatkową przeszkodą był… brak ormiańskiego obywatelstwa (obywatele Holandii mogą posiadać tylko jedno obywatelstwo, a Aras był właśnie holenderskim obywatelem). Powołanie jednak nie przychodziło i ku zdziwieniu zarówno holenderskich jak i ormiańskich kibiców… Aras Ozbiliz postanowił zasilić reprezentację Armenii. 4 października 2011 roku prezydent Armenii Serzh Sargsjan wręczył mu stosowny dokument, a prezydent ormiańskiego związku piłki nożnej – koszulkę z numerem 23. Na lotnisku w Erewaniu Aras witany był po królewsku.

W końcu klamka zapadła i nasz bohater zadebiutował w narodowej kadrze Armenii. Wystąpił w rozgrywanym na Cyprze towarzyskim meczu z Kanadą (3:1) i w ostatniej minucie strzelił bramkę z rzutu karnego.

 

Kolejne trafienie dorzucił w swoim trzecim występie – sparingu z Litwą (4:2). Przepiękne trafienie, należy dodać.

 

Potem jednak przyszła proza życia i trudny początek el. MŚ 2014 – zwycięstwo z Maltą (1:0) oraz porażki z Bułgarią (0:1) i Włochami (1:3). Biorąc jednak pod uwagę potencjał Arasa oraz jego kolegów z reprezentacji – Henrikha Mkhitarjana z Szachtara Donieck; Edgara Manuczarjana, byłego gracza Ajaksu; Yury Mowsisjana ze Spartaka Moskwa (lider strzelców ligi rosyjskiej, to gość na osobny wpis, który mam nadzieję, że się tu wkrótce pojawi), czy Pizellego, farbowanego lisa z Brazylii – to szanse, że Ormianie doczekają swojej reprezentacji w dużej imprezie są większe niż zwykle.

P.

O Armenii czytaj także:

W cieniu zagłady

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 10. Armenia i inne

Apoula Edel – czarnoskóry bramkarz reprezentacji Armenii

Mecze, podczas których świat poznawał papieży

Biały dym nad Kaplicą Sykstyńską

Brat notki co działo się w świecie sportu, gdy Polacy wybierali prezydenta.

Ta notka mogłaby mieć też tytuł Zagłębie przegrywa na koniec konklawe. Zarówno Zagłębie Lubin, jak i Zagłębie Sosnowiec.

Lubinianie doznali porażki w dwóch ostatnich przypadkach, gdy nad Kaplicą Sykstyńską unosił się biały dym. Teraz, podczas ogłaszania papieżem Franciszkiem Jorge Bergoglio, przegrali 0:1 z Ruchem Chorzów w ćwierćfinale Pucharu Polski. 19 kwietnia 2005 roku, również 0:1, ulegli Cracovii w meczu ligowym w Krakowie. Spotkanie trwało od godz. 18. Marcin Bojarski strzelił jedynego gola (po którym piłka przeleciała przez dziurawą siatkę) w minucie 18.

 

O godz. 18.41 w Rzymie papieżem został ogłoszony kardynał Joseph Ratzinger. O tej porze kończył się już jedyny rozegrany tamtego dnia mecz II ligi: Zagłębie Sosnowiec przegrało z Arką Gdynia 1:2 (48. Ujek – 34. Kowalski, 79. Griszczenko). Inne mecze z tego dnia tutaj.

Z 16 października 1978 r. jest ten problem, że najlepsza ze znanych mi wyszukiwarek meczów po datach wskazuje tylko na spotkania z ZSRR. Polacy oprócz wyboru Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II tego dnia mogli być dumni z Wandy Rutkiewicz, która jako pierwsza Europejka i trzecia kobieta na świecie zdobyła Mount Everest. Ale kiedy ta informacja dotarła do kraju, tego nie wiem.

Poprzednie konklawe, z 26 sierpnia tegoż roku, zakończyło się przedstawieniem światu papieża Jana Pawła I. A tymczasem w lidze Zagłębie nadstawiało policzek…

Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 4-0
Lech Poznań – Ruch Chorzów 1-2
Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 0-1
Łódzki KS – Szombierki Bytom 2-0
Polonia Bytom – Widzew Łódź 2-3
Gwardia Warszawa – Stal Mielec 1-3
GKS Katowice – Odra Opole 1-0
(inne wyniki tutaj).

Gdy 21 czerwca 1963 r. nowy papież przyjmował imię Pawła VI – polska liga już nie grała (pięć dni wcześniej mistrzem został Górnik Zabrze), a gdy 28 października 1958 r. biskupem Rzymu zostawał Jan XXIII, piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego pewnie jeszcze wciąż świętowali zdobyty dwa dni wcześniej mistrzowski tytuł po wyprzedzeniu Polonii Bytom.

B.

PS Niestety wczoraj swój mecz z chorobą przegrał Władysław Stachurski, były selekcjoner reprezentacji Polski, który doprowadził Legię do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharu.

Coraz mniej białych plam

Ciekawe wydarzenie mogliśmy zaobserwować podczas minionego weekendu. Oto bowiem mieliśmy do czynienia z pierwszym w historii występem polskiego zawodnika w lidze gruzińskiej. Dokonał tego nieco zapomniany już Paweł Hajduczek w barwach Sioni Bolnisi.

Hajduczek stoi trzeci z lewej. Jakby tego było mało Polak w swoim debiucie w nowej drużynie od razu strzelił gola, a jego zespół na inaugurację wygrał na wyjeździe z WIT Georgia Tbilisi (2:0).

Przy okazji tego wydarzenia uświadomiłem sobie jak bardzo nieaktualny stał się mój wpis sprzed nieco ponad roku (grudzień 2011) „Tam nas nie było” o ligach, w których nie występowali jeszcze nigdy Polacy. Wyliczałem w nim, że biało-czerwoni nie pojawili się jeszcze w następujących rozgrywkach:

Andora, Armenia, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Gruzja, Kazachstan, Macedonia, Mołdawia i San Marino.

Tymczasem obecnie sytuacja wygląda następująco:

Andora, Armenia, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Gruzja, Kazachstan, Macedonia, Mołdawia i San Marino.

Co ciekawe, do dezaktualizacji listy Hajduczek przyczynił się podwójnie. Pół roku wcześniej to on bowiem rozdziewiczył dla polskiej piłki rozgrywki w Kazachstanie. Tam został bowiem zawodnikiem FK Astana 1964.

Tutaj jednak należy poczynić małą gwiazdkę, bo zespół z Astany występował na zapleczu ekstraklasy (po rundzie z Polakiem w składzie awansował już na najwyższy szczebel). Hajduczek dla swojego ówczesnego klubu rozegrał cztery mecze i nawet strzelił jedną bramkę. Bardzo ładną bramkę.

Kolejny wymazany z listy kraj to Chorwacja. Stało się to za przyczyną transferu Łukasza Mierzejewskiego do HNK Rijeka.

Polski zawodnik dość nieoczekiwanie trafił do portowego miasta. Najpierw przeniósł się bowiem ze zdegradowanej Cracovii do greckiego AO Kavala. Gdy jednak się tam już zameldował, to okazało się, że klub został zdegradowany o trzy klasy za udział w aferze korupcyjnej. Mierzejewski szybko wrócił więc do Podbeskidzia, ale już jesienią 2012 roku zameldował się już w Chorwacji. Trzeba mu oddać, że radzi tam sobie bardzo ładnie – jest podstawowym zawodnikiem zespołu i występuje w niemal wszystkich spotkaniach.

W moim odczuciu najciekawszy jest natomiast ostatni grzybek w zupie. Krzysztof Król trafił bowiem do Mołdawii (o mołdawskim futbolu pisałem kiedyś tutaj), do tamtejszego potentata – Sheriffa Tyraspol.

Zespół z Naddniestrza to hegemon tamtejszych rozgrywek. Po 22 kolejkach Sheriff ma 12 punktów przewagi nad drugą Dacią Chisinau. Poza tym w ciągu ostatniej dekady tylko raz nie wywalczył mistrzostwa kraju (w 2011 roku dał się wyprzedzić Dacii). Coraz odważniej walczy też w europejskich pucharach – w sezonie 2010/2011 awansował do fazy grupowej LE i całkiem przyzwoicie się w niej zaprezentował. Wbrew pozorom Król nie trafił więc do kiepskiego klubu, tylko do kiepskiej ligi.

Po debiutach Polaków w nowych klubach, w wyliczance niczym z klasycznego opowiadania Agathy Christie, zostały już tylko Andora, Armenia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Macedonia i San Marino.

Życie toczy się dalej. Białych plam będzie coraz mniej. Czekam na zdobycie kolejnych nowych lądów.

P.

Kto do ekstraklasy? Dwa muszą, dwa mogą, jeden chce

Jest na zapleczu ekstraklasy taki ożywczy powiew, klimat wyczuwalny tylko dla bywalców stadionów tych rozgrywek (ewentualnie widzów Orange sport, który pokazuje mecze). Czasem jest śmiesznie, czasem strasznie, ale wielu przyzna: przede wszystkim jest swojsko. A to w Stróżach kogoś zwyzywają, a to Cracovia przedstawi się jako nowa FC Barcelona, która jako pierwszy polski klub po latach przerwy wejdzie do Ligi Mistrzów, a to Warta Poznań zatrudni Chińczyka, który trenował w Szanghaju z Drogbą i Anelką (naprawdę).

Parę klubów powalczy o awans do tzw. elity, większość powalczy o przetrwanie. A każdy z piłkarzy o wyrwanie się do klubu ekstraklasy, który płaci częściej niż rzadziej.

Miejsca do awansu są dwa, kandydatów widać pięciu, według miejsc w tabeli po jesieni są to: Flota Świnoujście (40 pkt), Termalica Bruk-Bet Nieciecza (35), Cracovia (33), Zawisza Bydgoszcz i Miedź Legnica (po 32).

Wyspiarze z Uznamu już parę razy mogli się bić o ekstraklasę, ale jakby nagle tracili na to ochotę. Tym razem ma być inaczej, tym razem Flota w końcu ma nie zboczyć z kursu. Tak przynajmniej twierdzi trener Dominik Nowak, który do zestawu ludzi chcących pokazać, że jeszcze coś w ligowej polskiej piłce znaczą (od Grzegorza Kasprzika w bramce do Sebastiana Olszara w ataku) dobrał kolejnych: skutecznego w Sandecji Arkadiusza Aleksandra i Michała Stasiaka. Ten drugi ma zresztą niezwykły dar strzelania cholernie ważnych goli: w Zagłębiu Lubin najpierw zdobył bramkę Legii na wagę mistrzostwa, a krótko potem – o mało co – na wagę awansu do Ligi Mistrzów. Flota chce awansować, bo drugiej takiej szansy może już nie mieć. Jednocześnie w Świnoujściu chyba zdają sobie sprawę, że inni uczestnicy wyścigu – jako kluby – mają większy potencjał. Ale skoro udało się niedawno awansować Podbeskidziu, to czemu nie i Flocie. Dobrą opinię o niej tę potwierdza niezasłużenie przegrany mecz pucharowy ze Śląskiem Wrocław.

Mistrzów Polski – w sparingu, ale jednak – zlała za to Miedź Legnica. Beniaminek Bogusława Baniaka jesienią skończył ligę na tyle wysoko, że może myśleć o awansie. Pytanie tylko, czy już chce, bo infrastrukturalnie nie wszystko jest tam gotowe. Finansowe i kadrowe podstawy do tego ma. A właściciel klubu Andrzej Dadełło poszedł po rozum do głowy i zamiast wypłacać ściąganym piłkarzom roczną pensję z góry (był taki przypadek) ustalił premię za awans w postaci automatycznego podwyższenia kontraktu.

Drugim zespołem, który może, ale nie musi awansować jest Nieciecza. Zwłaszcza, że w ekstraklasie na grę na własnym stadionie w podtarnowskiej wsi Termalika nie ma co liczyć. Jakim sposobem trener Kazimierz Moskal z grupy średnich piłkarzy i Dariusza Pawlusińskiego zrobił wicelidera to istne Tajemnice Bruk-Bet Niecieczy.

Klapę trudno sobie za to wyobrazić kibicom Cracovii. Oni chcą, by pierwszoligowe więzienie było dla nich tylko epizodem, takim jak dla Zagłębia Lubin, Korony Kielce, Górnika Zabrze i Widzewa Łódź, które wróciły do ekstraklasy najszybciej jak się dało. Pasy w ten trend powinny się wpasować, choć to zespół chyba równie nieobliczalny jak ich szef Janusz Filipiak i jak wypowiedzi ich trenera Wojciecha Stawowego. Jesienią krakowianie potrafili przegrać w Tychach (tzn. w Jaworznie), w Grudziądzu, a nawet w Ząbkach, ale atut pięknego, wypełnionego głośnymi kibicami stadionu powinien wyjazdowe straty zrównoważyć.

Wielkie ciśnienie na awans jest też w Bydgoszczy, choć nie idzie to w parze ze zmianami kadrowymi (nie udało się np. ściągnąć Michała Jakóbowskiego z Lecha). Sytuację Zawiszy trzeba porównać do Pogoni Szczecin z zeszłego roku, która wiedziała, że przy braku awansu kurek z pieniędzmi (z miasta) zostanie mocno przykręcony. Wróble znad Brdy ćwierkają z kolei, że szef Zawiszy Radosław Osuch na jeden sezon bez awansu mógł sobie pozwolić, ale na drugi już nie. Odpowiedzialność za powrót Bydgoszczy na mapę ekstraklasy po prawie 20 latach spoczywa na barkach trenera Jurija Szatałowa, bo nowego Bońka ani Nowaka w zespole ni widu, ni słychu.

Nic dobrego nie słychać u pozostałych – obok Cracovii – dawnych mistrzów Polski na zapleczu ekstraklasy. Polonia Bytom i Łódzki Klub Sportowy za sukces uznają już samo dokończenie sezonu. Na ich tle kiepska sytuacja finansowa Warty Poznań i tak mieni się radosnymi kolorami tęczy. Zieloni mogą dać odpowiedź, jak w pierwszej lidze poradziłby sobie zespół Młodej Ekstraklasy, bo wypożyczonych jest tam aż dziewięciu młodzianów z takich klubów jak Lech, Legia czy Ruch.

Pierwsza liga ma nowe logo, ale wciąż nie może się doczekać drugiego w historii po zakładach bukmacherskich Unibet (sezon 2009/2010) sponsora tytularnego. Osoba jej szefa, Michała Listkiewicza, daje na to jednak pewną nadzieję.

Kursy bukmacherów na awans: Flota 3.00, Cracovia i Nieciecza 4.00, Zawisza 4.50, Miedź 7.00

B.

Zsyłka rosyjskiego Owena

Trafiłem dziś na informację, że Dmitrij Syczow, swego czasu jeden z najbardziej utalentowanych rosyjskich piłkarzy, przeszedł do Dinama Mińsk – trzeciej drużyny 2012 roku na Białorusi. Trochę słabo, jak na człowieka, którego na początku kariery nazywano rosyjskim Michaelem Owenem.

Faktycznie wejście w wielki futbol urodzony w 1983 roku zawodnik miał konkretne. W styczniu 2001 roku przeszedł ze Spartaka Tambrow, którego był wychowankiem, do wielkiego Spartaku Moskwa. Różnicy między dwoma klubami o tej samej nazwie jednak specjalnie nie wyczuł, bo przez pół roku gry dla nowego pracodawcy strzelił 9 goli w 18 meczach. W dowód uznania trener Sbornej Oleg Romancew powołał osiemnastolatka do kadry wybierającej się na MŚ 2002.

Blondwłosy zawodnik w wieku 18 lat i 222 dni został najmłodszym zawodnikiem w historii reprezentacji Związku Radzieckiego i Rosji. Co prawda wszystkie mecze zaczynał z ławki (2:0 z Tunezją i 0:1 z Japonią), ale prezentował się bardzo dobrze na tle kolegów. Jego popisem był ostatni – choć przegrany i eliminujący z dalszej zabawy – mecz z Belgią (2:3). Młody Rosjanin zaliczył asystę i gola, wszędzie go było pełno i dawał popisy niekończące się popisy szybkości.

Choć reprezentacja po powrocie z Japonii była odsądzana od czci i wiary, to akurat nad Syczowem wszyscy cmokali. Ja sam uważałem go za jedno z największych odkryć tamtego mundialu. Świat stanął przed nim otworem. Za wszelką cenę chciał go mieć u siebie Olympique Marsylia. Rosjanin, aby wyrwać się z ojczyzny, zerwał kontrakt ze Spartakiem, za co federacja nałożyła na niego czteromiesięczną dyskwalifikację. Po jej odbyciu mógł już jednak w styczniu 2003 roku przenieść się do Francji.

Tam jednak czekały go same rozczarowania. Piłkarz nie potrafił wywalczyć sobie miejsce w składzie drużyny, a więcej czasu zajmowało zapoznawanie się z nocnym życiem. Po półtora roku Syczowa pożegnano. Dla OM uzbierał 33 mecze i 5 goli. Trochę mało jak na Owena.

Złote dziecko wróciło więc do Moskwy, lecz tym razem zameldował się w zespole mistrza kraju – Lokomotiwie. Jego pobyt w tej drużynie to jazda w górę i w dół. Pierwszy sezon po powrocie był genialny. Lokomotiw zostaje mistrzem Rosji 2004, a sam Syczow strzela 15 goli i zostaje wybrany Piłkarzem Roku. Kolejny rok – koszmar. Lokomotiw długo prowadzi, napastnik strzela sporo goli, ale w sierpniu fatalnie łamie nogę i przez rok musi pauzować. Po powrocie do zdrowia Syczow ciągnie jeszcze drużynę (od 2007 roku strzela w kolejnych rozgrywkach – 11, 7, 12, 8 i goli), ale tłuste lata Lokomotiwu powoli się kończyły. Zespół na stałe wypadł z pierwszej trójki rosyjskiej piłki, a i od Syczowa powolutku znajdywali się lepsi zawodnicy (Pawluczenko, Obinna, Felipe Caicedo, Maicon). W 2012 roku Syczow rozegrał tylko 12 meczów dla Lokomotiwu i nie strzelił żadnego gola.

Niedosytem jest także kariera reprezentacyjna Syczowa. Po MŚ 2002 wydawało się, że na lata zostanie on ostoją rosyjskiego ataku. Przez moment faktycznie tak było. W latach 2002-20008 był napastnikiem Sbornej, choć nigdy nie pierwszoplanowym. Strzelał gole w eliminacjach do EURO 2004, MŚ 2006 i EURO 2008, choć głównie w mało istotnych meczach (np. hat-trick z Luksemburgiem, gole z Andorą), punktował w spotkaniach towarzyskich (np. z Polską [2:2]), występował także na EURO 2004 i 2008 (zwykle z ławki, bez trafień). Ostatni mecz dla ojczyzny rozegrał w sierpniu 2010.

Życie ciekawe, ale bez spełnienia. Nie sądzę, żeby Syczow znalazł je w Mińsku.

P.

Ameksyka, pogranicze w piłkarskim ogniu

Za jakąkolwiek książkę nie chwyciłbym w ostatnim czasie, to prędzej czy później zawsze pojawi się w niej piłka. Tak też było podczas lektury potężnej „Ameksyki. Wojna wzdłuż granicy” Eda Vulliamy’ego.

Autor książki przemierza wzdłuż niezwykle gorącą granicę amerykańsko-meksykańską, przyglądając się po drodze wojnom narkotykowym, ginącym kobietom, wyzyskującym robotników fabrykom, ośrodkom leczenia uzależnień, tanim barom i straganom z tandetnymi pamiątkami. Jako, że wędrówka autora prowadzi jednak przez Meksyk, a więc kraj zupełnie oszalały na punkcie futbolu, to i na takie właśnie szaleństwo natrafia Vulliamy podczas jednego z etapów swojej podróży.

Jednak emocje towarzyszące El Clasico były niczym w porównaniu z tym, co działo się osiem miesięcy później, gdy Meksyk rozgrywał decydujący mecz kwalifikacyjny do MŚ przeciwko samym Stanom Zjednoczonym: można powiedzieć, że były to derby Ameksyki. Trzeba pamiętać, że dla Meksykanów taki pojedynek jest szczególnie ważny nie tylko ze względu na skomplikowane transgraniczne zależności. Mieszkańcom Meksyku trudno pogodzić się z faktem, że Amerykanie potrafią już naprawdę dobrze grać w piłkę nożną. Panuje tu powszechne przekonanie, że choć gringos powoli podporządkowują sobie Meksyk, pozostaje jeszcze jedna rzecz, którą chłopcy w zielonych koszulkach robią lepiej niż ich północni sądiedzi: gra w piłkę nożną. Przynajmniej tak sądzono do pewnej straszliwej nocy w 2002 roku, gdy podczas piłkarskich MŚ w Japonii Stany Zjednoczone wygrały z Meksykiem 2:0. i wyeliminowały go z dalszych rozgrywek.

Dla Meksykanów był to naprawdę bolesny cios. Dzień wcześniej ówczesny prezydent Meksyku Vicente Fox zaproponował George’owi W. Bushowi wspólne oglądanie meczu w miejscy położonym na granicy, co byłoby symbolem przyjaźni między oboma narodami. Niestety, otrzymał odpowiedź odmowną: ponieważ mecz rozegrano w Azji, transmisja miała miejsce późno w nocy, a prezydent USA o tej porze śpi. I tak Ameryka przespała swoje historyczne zwycięstwo, podczas gdy Meksyk przecierał oczy z bólu i zdumienia.

Ponieważ w tabeli grupy kwalifikacyjnej do MŚ 2010 Meksyk znajdował się za USA, porażka w dzisiejszym meczu mogłaby oznaczać, że Meksykanie nie zakwalifikują się do Mundialu, a gringos zajmą ich miejsce. Amerykanie strzelają pierwsi: Meksyk – zero, USA – jeden w mieście Meksyk. Potem jednak Israel Castro wyrównuje fantastycznym strzałem z 25 metrów, a na kilka minut przed końcem Miguel Sabah wykorzystuje doskonałą okazję i strzela zwycięskiego dla Meksyku gola.

Potem zaczyna się jedno z tych spontanicznych, niekontrolowanych zjawisk: od baru do baru, od colonia do colonia wędruje jedno hasło: idziemy nad granicę. I ciągną tam tysiącami, pieszo i w samochodach, trąbiąc i wymachując flagami. Malują twarze, przekładają palce przez ogrodzenie, śpiewają. W końcu wiwatujący tłum blokuje przejście graniczne, sześć osób trafia do aresztu. – Posłuchaj – mówi mój przyjaciel Delgado, próbując wyjaśnić mi to zjawisko. – Czyścimy ich kible, zbieramy ich owoce i podlewamy ich trawniki. Ale możemy wygrać z nimi w piłkę.

Z dziennikarskiego obowiązku dodam tylko, że koniec końców do RPA pojechały obie reprezentacje i obie też odpadły z turnieju w 1/8 finału – Meksyk po porażce z Argentyną (1:3), a USA po spotkaniu z Ghaną (1:2).

Opisana przez autora historia z jednej strony dzieje się na konkretnej długości i szerokości geograficznej, ale równocześnie pozostaje szalenie uniwersalna. Czy podobne emocje nie dotycząc spotkaniom Polski z Niemcami? Ubożsi krewni lubią odgrywać się przy wykorzystaniu piłki.

P.