Austria Wiedeń – doszczętna analiza

Przed Lechem Poznań dwumecz, który może otworzyć księgę „Kolejorz w Europie” i dopisać w niej nowy, piękny rozdział. Młodym, więc (nad czym ubolewam) do tej pory, nie licząc tego sezonu oraz żenady w Intertoto, miałem okazję śledzić na europejskiej arenie tylko przeciętne mecze z jesieni ’99: z Metalurgsem Lipawa (2:3, 3:1 – słuchany w Radio Merkury)

i IFK Goeteborg (1:2, 0:0 – transmitowany przez Eurosport – jeszcze z angielskim komentarzem)

Po meczach z Grasshopper i Wisłą ufam, że Lech jest w stanie awansować do fazy grupowej Pucharu UEFA i tam nie przynieść wstydu. Po doszczętnej analizie, której wyniki przedstawiam poniżej wiem, że po prostu nie ma się kogo bać, a to Austriacy (co widać po wypowiedziach trenera i ich stronie internetowej „Stark, stärker, Lech Posen!”; o meczu z Wisłą „Machtdemonstration”) mają pełno w portkach. I słusznie.

(pre)historia

W 1911 roku zawodnicy i działacze towarzystwa krykietowo-piłkarskiego założyli klub pod nazwą ”Wiener Amateur Sportvereinigung” (Wiedeński Amatorski Związek Sportowy). W 1926 roku, dwa lata po zdobyciu pierwszego mistrzostwa kraju, uznano, że mistrzom nie wypada się tytułować amatorami i z nazwy wyrzucono ”Amateur”, a wprowadzono ”Austria”. W latach 30-tych Austria dwukrotnie (1933, 1936) zwyciężyła w rozgrywkach o Puchar Mitropa (protoplasta późniejszego Pucharu Europy). Po niemieckim Anschlussie wielu piłkarzy klubu o żydowskim pochodzeniu zginęło, a największym sukcesem klubu było zachowanie swojej nazwy pomimo nacisków nazistów.

”Die Violetten” (”Fioletowi”) mają w swoim dorobku aż 23 tytuły mistrzowskie i 26 krajowych pucharów. Tryumfy na własnym podwórku długo nie przekładały się na sukces w rozgrywkach międzynarodowych. W 1963 roku ”Fioletowi” spotkali na swojej drodze rodzącą się polską potęgę – Górnika. W Zabrzu, przy rekordowej frekwencji (mówi się nawet o 110-120 tys. na Śląskim!) było 1:0 po golu Lentnera, w rewanżu, który był jednocześnie debiutem Włodzimierza Lubańskiego w europejskich pucharach, Austriacy wygrali w takich samych rozmiarach. O awansie zadecydował trzeci mecz – również w Wiedniu – w którym Polacy po świetnej grze i golach Pola oraz Musiałka wygrali 2:1.

Złota dekada

Sukcesy Austriaków w europejskich pucharach przypadają na lata 1977-1985. Co ciekawe, największy z nich – finał Pucharu Zdobywców Pucharów – został osiągnięty po mało efektownej grze, a stwierdzenie, że fortuna sprzyjała Wiedeńczykom nie będzie pozbawione podstaw. No, po prostu mieli ogromnego fuksa :) Oto ich droga do finału z sezonu 1977/78: Cardiff City (0:0, 1:0) , MFK Koszyce (0:0, 1:1), Hajduk Split (1:1, 1:1, karne) oraz w półfinale Dynama Moskwa (1:2, 2:1 i karne).

W decydującym starciu o Puchar Zdobywców Pucharów, Anderlecht nie pozostawił jednak żadnych złudzeń, który z ”fiołkowych” zespołów jest lepszy i zwyciężył 4:0. W Austrii grali wówczas m.in. słynny Herbert Prohaska oraz obecny trener – Karl Daxbacher.

W gronie najlepszych czterech drużyn europucharów ”die Violetten” znaleźli się jeszcze dwa razy: w 1979 roku w walce o finał okazali się słabsi od Szwedów z Malmoe FF, a w ćwierćfinale edycji 1982/83 Pucharu Zdobywców Pucharów wyższość ”Fioletowych” musiała uznać, wówczas broniąca tytułu, słynna Barcelona (w półfinale Katalończyków pomścił Real Madryt). Kolejne dwa sezony kończyły się ćwierćfinałowymi porażkami z Anglikami (83/84 Tottenham, 84/85 Liverpool).

Kryzys lat 90-tych 

Po tym ”złotym okresie” nastąpił 20-letni kryzys Austriaków na arenie międzynarodowej. Zespół z Wiednia nie potrafił przebrnąć więcej niż jednej rundy pucharów, choć z potęgami przegrywał po walce, często minimalnie, np. Barcelonie strzelając gola piętą.

Jeśli dodamy do tego 9-letni okres bez mistrzostwa kraju (1994-2002), ujrzymy pełen obraz zapaści najbardziej utytułowanego klubu kraju dynastii Habsburgów. Powód? Jakże inaczej – kłopoty finansowe.

Wyjście z cienia 

W 1999 roku Austriacy sądzili, że ”złapali Pana Boga za nogi”. W klub ze swoim kapitałem wszedł potężny biznesmen – Frank Stronach, co poza zastrzykiem pieniędzy zaskutkowało zmianą nazwy na Austria Memphis MAGNA. Inwestycja zaczęła się zwracać, gdy w 2003 roku zespół pod wodzą Christopha Dauma odzyskał tytuł mistrowski. W końcu nadszedł sezon 2004/05, w którym wiedeńczycy zawojowali Europę i dzięki któremu przez kolejne lata cieszyli się z dobrego miejsca w rankingu klubowym i rozstawienia w pucharach.

Podopieczni Duńczyka Larsa Sondergaarda, po drodze do fazy grupowej Pucharu UEFA pokonali ukraiński Iłyczywiec Mariupol (3:0, 0:0) oraz – bez większych problemów – warszawską Legię [1:0 (Kiesenebner 83) i 3:1 (Smolinski 84; Vachousek 32, Poledica 42 sam., Sionko 90)]. W pięciozespołowej stawce Austria zajęła trzecie miejsce (7 punktów, 1:0 z Saragossą, 0:1 z Dnipro, 1:1 z Club Brugge i 2:1 z Utrechtem), a spory udział w awansie do 1/16 miał zdobywca dwóch goli (przeciw Saragossy i Brugge), Radosław Gilewicz

Pokonując dwie kolejne – hiszpańskie – przeszkody, Wiedeńczycy wprawili w osłupienie całą Europę – Athletic Bilbao przegrał po golach Libora Sionko (0:0 i 2:1), a Real Saragossa po straceniu większej liczby goli na własnym terenie (1:1, 2:2). W Saragossie zanosiło się nawet na zwycięstwo „Fioletowych”

W ćwierćfinale Austriacy nie wytrzymali presji i musieli uznać wyższość AC Parmy. Włosi do Pucharu UEFA nie przywiązywali wielkiej wagi i ogrywali w nim młodych zawodników. Warto wspomnieć, że w pierwszym meczu w Wiedniu (1:1, rewanż 0:0) gola strzelił Sebastian Mila.
Z tamtej drużyny, do dziś fioletowe koszulki noszą tylko rezerwowy wówczas, a obecnie pierwszy bramkarz Szabolcs Safar, argentyński obrońca Fernando Ariel Troyanski oraz ex-gracz Juventusu Turyn Jocelyn Blanchard.

Równia pochyła

W ostatnich trzech latach Austriacy nigdy nie zbliżyli się do tamtego poziomu. 2005 rok to porażka z norweskim Vikingiem Stavanger. Dwa kolejne lata kończyły się awansami do fazy grupowej Pucharu UEFA i… totalną klapą. W sezonie 2006/07 znów w pokonanym polu została Legia [1:1 [Junior 44 – Mair 25] oraz 1:0 (Wallner) ], ale w przeciętnej grupie Wiedeńczycy nie zdobyli choćby punktu (porażki z belgijskim Waregem, Ajaxem, Spartą Praga i Espanyolem). Rok temu wynik był tylko trochę lepszy – słabsze okazały się czeski Jablonec i norweska Vaalarenga ale w grupie znów bez zwycięstwa (lepsze Bordeaux, Helsingborgs i Panionios, remis z Galatasaray). Tytuły w Austrii (mistrz 2006, puchar 2005, 2006, 2007) przestały zadowalać właściciela – Stronach wycofał się z klubu, a pieniądze zaczął inwestować w całkowicie własny zespół (II-ligowy FC Magna).

Tu i teraz
 
Wyniki Wiedeńczyków w obecnym sezonie nie są złe, ale nie powalają na kolana. W lidze FK Austria (powrócono do tradycyjnej nazwy) zajmuje po 8 kolejkach trzecie miejsce w tabeli z 15 punktami. Na ten dorobek składają się 4 zwycięstwa, 3 remisy i jedna porażka, poniesiona jednak w dużych rozmiarach (0:3) w prestiżowych derbach stolicy z Rapidem. Oby „Kolejorz” również potrafił wykorzystać słabości „Fioletowych”.

W pucharach ”Die Violetten” startują dzięki splotowi wydarzeń: ze względu na Euro 2008 zrezygnowano w minionym sezonie z rozegrania pucharu Austrii. Zespół z Wiednia zdobył więc awans do Pucharu UEFA, choć w lidze zajął dopiero trzecie miejsce. W samym Pucharze UEFA, znów dopisało szczęście. Pierwsza runda przyniosła rywali z Kazachstanu (Toboł Kostanaj), którzy okazali się tylko trochę słabsi (1:0 dla Kazachów i 2:0 dla Austriaków). Kolejną przeszkodę stanowił gruziński WIT Georgia Tbilisi. Ze względu na napiętą sytuację w Gruzji, nie rozegrano meczu na Kaukazie. O awansie Austrii zdecydowała wygrana 2:0 w Wiedniu.

W kadrze Austrii próżno szukać większych gwiazd. Najbardziej znani zawodnicy najlepsze lata mają już dawno za sobą. Gdy czytam na oficjalnej stronie Austrii, że wspominy tu już Francuz Blanchard, to „jeden z najlepszych pomocników na świecie”, to myślę sobie, że Roberta Lewandowskiego będzie można już niedługo stawiać w jednym rzędzie z Davidem Villą ;) [tak, zdaję sobie sprawę, że to wpis z przeszłości] Jocelyn Blanchard znany jest z tego, że był w Juventusie Turyn

Przy czym słówka „był” nie powinno się mylić ze słówkiem „grał”, bo grali inni, a Francuzowi zdarzyło się 12 razy patrzeć z boiska co robią koledzy ;) Kapitan Austrii ma niezłe uderzenie, ale do bramki trafia naprawdę rzadko (w lidze średnio raz na rundę). Słowem – z tą „magią” Blancharda bym nie przesadzał.

O Jacku Bąku nie będę się rozpisywał, to, że naszej kadrze go brakuje wiązałbym bardziej z klęską nieurodzaju wśród polskich obrońców niż ze świetną dyspozycją „Komara”. Ale na strzały też trzeba uważać.

W końcu, Słoweniec Milenko Acimović. Tego pana zawsze kojarzył będę z jednym strzałem. Baraże do Euro 2000, ostatnie minuty meczu Słowenia – Rumunia Ukraina…

Słoweńcy zagrali na dwóch turniejach, a piłkarze porozjeżdżali się po uznanych klubach. Acimović był w Tottenhamie (gdzie mu nie wyszło) i Lille (gdzie miał dość pewne miejsce).

Prawy obrońca, 26-letni Joachim Standfest zagrał na Euro 2008 z Chorwacją. Najlepszymi strzelcami Austrii w tym sezonie z trzema golami są Chorwat Mario Bazina (tak strzela gole najlepszy piłkarz ligi austriackiej 2005)  oraz Rubin Okotie (grał dla Austrii na ME juniorów w Wielkopolsce – mecz z Polską w Poznaniu przesiedział na ławce rezerwowych oraz na MŚ w Kanadzie). O Chińczyku Sun Xiang można powiedzieć tyle, że jest pierwszym przedstawicielem swojego kraju w I lidze austriackiej. Skoro w PSV Eindhoven dali mu zagrać tylko pięć razy, to ósmym cudem świata na pewno nie jest. 7-krotny (?) reprezentant Senegalu, Mamadou Diabang to spieler w sam raz na Austrię – za słaby na niemiecką pierwszą Bundesligę, a za mocny na drugą. Latem szatnię solidnie „przewietrzono”, obecna kadra na pewno nie jest oszałamiająca. Legia i Wisła (sparing) z Austrią poległy, czas na awans Polaków – czas na awans Lecha.

Prawdopodobny skład Austrii na mecz Lechem:
Safar – Standfest, Bąk, Schiemer, Majstorovic – Sulimani (Krammer), Hattenberger, Blanchard, Acimovic – Okotie, Diabang (Bazina)

B.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *